ad

Translate

Chiny


Trasa Wyprawy


Wielki Mur Chiński

Jeden z siedmiu nowych cudów świata, który musisz zobaczyć. Ma długość ok 8850 km, z czego 6250 km zostało wybudowanych ludzką ręką, a pozostała cześć to naturalne przeszkody. Pierwsze wały powstały VII wieku p.n.e., a fortyfikacje, które możemy teraz oglądać wybudowano w okresie dynastii Ming ( XV i XVI wiek).
Największą atrakcje turystyczną Państwa Środka najlepiej zwiedzić w czasie jednodniowej wycieczki z Pekinu. Dla turystów udostępniono kilka odcinków muru:
  • Badaling
  • Jinshanling
  • Simatai
  • Huanghua
  • Mutianyu
  • Juyongguan
Najpopularniejszy i najbardziej fotogeniczny jest Badaling. Wadą tego fragmentu jest ogromna liczba zwiedzających (ponad 100 mln rocznie). Odcinek jest często zamykany ze względu na wizyty oficjeli. Niewątpliwą zaletą jest bardzo dobry dojazd. Możemy się dostać tam zarówno pociągiem jak i autobusem.
Perfekcyjne informacje ze zdjęciami jak dojechać z Pekinu do Badaling znajdziesz:
Pozostałe fragmentu muru nie są tak oblegane przez turystów, ale dojazd do nich jest bardziej skomplikowany i zajmuje dużo czasu. Wskazówki znajdziecie w przewodniku Lonely Planet - China.
W Badaling bilet wstępu kosztuje 40 RMB. Można wykupić również wjazd wagonikami na mur (30 RMB), ale jest to zupełnie zbyteczny wydatek. Wejście nie jest zbytnio czasochłonne i forsujące. Warto przejść cały dostępny odcinek muru. Wejście jest dostępne z każdej strony. Przykładowo zaczynamy od strony kolejki i idziemy w prawo. Mur zakręca, wznosi się i opada. Z każdego miejsca jest unikatowy widok. Szczególnie piękne zdjęcia można zrobić z wież wartowniczych. Przy końcu odcinka jest zejście na parking, nie trzeba zawracać. Najlepiej wybrać się na wycieczkę w butach o gumowej antypoślizgowej podeszwie, gdyż podłoże jest bardzo śliskie a podejścia i zejścia strome. Zarezerwuj sobie kilka godzin na pobyt w tym wspaniałym miejscu.

Pekin


Zakazane Miasto - jedna z największych atrakcji stolicy. Wstęp w 2013 roku kosztował 60 RMB + 40 RMB audiobook w języku polskim – jednym z ponad 30 oferowanych języków!!!. Nigdzie nie spotkałem się z nagraniem w języku polskim dostępnym na takich urządzeniach.
Świątynia Nieba (35 RMB) - wybudowana została na początku XVI wieku i rozbudowana w XVII wieku. W czasie zimowego przesilenia Cesarz odbywał do niej uroczystą pielgrzymkę z Zakazanego Miasta. Modlił się i składał ofiary ze zwierząt na Okrągłym Ołtarzu w intencji urodzaju w nadchodzącym roku.
W Pałacu Letnim władcy wypoczywali w letnich miesiącach. Na terenie 290 hektarów kompleksu wybudowano ok 3000 obiektów. Począwszy od pałaców, świątyń, pawilonów a skończywszy na małych ogrodowych altankach. Wszystko zgodnie z chińską sztuką architektoniczną. Poza atrakcyjnymi zabytkami odbywają się koncerty muzyczne i pokazy tradycyjnego tańca. Większość kompleksu to jezioro, po którym możemy za dodatkową opłatą popływać rowerami wodnymi. Wejście jest płatne. Do wyboru mamy bilet combo 60 RMB, który obejmuje wszystkie atrakcje (bez roweru wodnego).
Wejściówka do parku kosztuje 30 RMB i w środku możemy wykupić bilety wstępu do interesujących nas atrakcji w cenach od 10RMB do 20RMB. Warto zobaczyć pałace, natomiast można sobie darować pawilony z wystawami i galeriami sztuki.
W czasie wizyty w Pekinie nie można pominąć wizyty na jednym z najsłynniejszych placów świata Tian'anmen. W 1977 roku na palcu postawiono Mauzoleum Mao Tse Tung'a. Wstęp za darmo. Jednak do grobowca Przewodniczącego nie można nic wnosić. W specjalnym depozycie zostawiamy plecaczki, aparaty fotograficzne i telefony komórkowe. Później zostajemy poddani bardzo drobiazgowej kontroli osobistej.
Późnym popołudniem warto wybrać się do nowoczesnego Centrum Olimpiskiego. Wstęp do Ptasiego Gniazda czy kompleksu basenów jest bardzo drogi, ale z zewnątrz można podziwiać poza sportowymi arenami ogromny znicz olimpijski, mur z nazwiskami medalistów Igrzysk Olimpijskich w 2008 roku. Po zmierzchu główne atrakcję Centrum są bajecznie oświetlone.

Ping Yao


Największą atrakcją niewielkiego chińskiego miasteczka są miejskie mury, powstałe w 800 p.n.e. i wzmacniane w późniejszych stuleciach. Poza spacerem po szerokich na 6 metrów i wysokich na 8 metrów murach zwiedzamy starówkę, pełną wspaniałych perełek chińskiej architektury. Na Ping Yao wystarczy jeden dzień, ale jest to miasteczko ze wspaniałą atmosferą i można zostać tu na jedną noc. Za wejście na mury i do około 20 atrakcji na terenie starówki zapłaciliśmy 150 RMB. Oj bardzo drogo.
Taksówkarze oferują przejażdżkę meleksem lub motorikszą po zabytkach Ping Yao. Nie ma to większego sensu, bo centrum starówki jest zamknięte dla ruchu kołowego.
Z Pekinu do Ping Yao i z Ping Yao do Xian podróż koleją trwa całą nocą i najlepiej wykupić z kilkudniowym wyprzedzeniem kuszetki.

Terakotowa Armia, Grobowiec Cesarza Han Jingdi i Xian


Dwuosobowy pokój Xian Zi Men International Youth Hostels kosztuję 180 RMB, a łóżko w dormie 50RMB. Dosyć skomplikowany jest dojazd do hostelu z dworca kolejowego. Mianowicie. Autobusem 603 jedziemy do bramy północnej (czyli wysiadamy przy murze od północnej strony). Po opuszczeniu autobusu idziemy prosto przed siebie (uwaga – nie przechodzimy za mur). Po prawej stronie jest ulica, która doprowadzi nas do schroniska (ok. 50 meterów). Jeżeli pójdziemy ulicą po lewej stronie dojdziemy do drugiego schroniska.
Zapewne powyższe wskazówki już w 2015 roku będą nieaktualne. Po pierwsze z dworca zamiast autobusem pojedziecie metrem. Bardzo szybko rozbudowują linie metra w Xian. Po drugie zamiast papierowej mapy doprowadzi was na miejsce GPS w telefonie komórkowym lub tablecie.
Wielki Meczet w Xian (25RMB) to najstarsza islamska świątynia w Chinach. Niestety do środka meczetu mogą wejść jedynie Muzułmanie. Cały kompleks to cztery dziedzińce pełne zieleni, zabytkowych pawilonów i bram. Polecam.
Pagoda Wielkiej Gęsi i Pokaz Dźwięku i Światła - kierując się ocenami z netu i informacjami od podróżników w Chinach odpuściliśmy sobie. Ale nie do końca. Na 20.30 pojechaliśmy do parku obok Pagody oglądać wspaniałe widowisko światła i dźwięku. Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu Fountain Sound & Light Show:

Z Xian Zi Men International Youth Hostels do Pagody Wielkiej Gęsi jedziemy autobusem 609. Prawdopodobnie już w 2015 będziemy można ten dystans pokonać metrem.
Terakotowa Armia - dojazd od Zi Men International Youth Hostels: autobus 603 do dworca kolejowego (ostatni przystanek). Przed dworcem wisi mapa z zaznaczonymi punktami odjazdu autobusów. Szukamy przystanku autobusu 5(306) (7 RMB) i tam się kierujemy. Stosunkowo łatwo znaleźć miejsce odjazdu autobusu. Prawie 200 osób oczekujących osób stanowi wspaniały punkt orientacyjny.
Po godzinie dojeżdżamy na miejsce. Wstęp do wykopalisk kosztuje 150 RMB i obejmuje wizytę w trzech stanowiskach archeologicznych i grobowcu Cesarza, do którego zabiera nas bezpłatny autobus.
Wykopaliska z terakotową armią proponuję zwiedzać w kolejność 3,2,1. Dzięki temu najlepiej zachowanych wojowników zobaczymy na końcu, na stanowisku 1.
W Muzeum Terakotowej Armii Pierwszego Cesarza Qin nie były dostępne audio przewodniki, a wynajęcie na 2 godziny przewodnika kosztuje od 100RMB do 150RMB.
Grobowiec Cesarza Han Jingdi Cesarz Qin zabrał do grobu terakotową armie, a Han Jingdi przed śmiercią rozkazał wybudować grobowiec, w którym zmieści się nie tylko armia, ale całe cesarstwo. W Muzeum można oglądać figurki chłopów, eunuchów, służących, zwierząt gospodarskich i wozów konnych. Wykonane zostały z terakoty i drewna i przyodziane w lenne szaty. Wstęp do muzeum to 90 RMB.
Skomplikowany jest dojazd do grobowca. Od bramy południowej jedziemy autobusem 600 w kierunku północnym aż do pętli. Na końcowym przystanku opuszczamy autobus i idziemy kilkaset metrów w kierunku skąd przyjechaliśmy. Po przejściu szerokiej ulicy ze światłami po lewej stronie jest przystanek autobusowy. Sprawdzamy na tablicy czy zatrzymuje się na nim 4. Jeśli tak, to nie pozostaje nam nic innego tylko czekać, czasem bardzo długo. Autobus jeździ raz na godzinę. Gdy w końcu przyjedzie, wsiadamy i podróżujemy do końca.
Ulica pędzelkowa w Xian to świetne miejsce na zakupy pamiąteczek i chińskiej mniej lub bardziej tandetnej sztuki. Z Zi Men International Youth Hostels bardzo łatwo i szybko trafimy na ulicę artystów. Wystarczy przejść przez Nan Dajia i iść w linii prostej ok 50 metrów. Jesteśmy na miejscu. Pół dnia z głowy. Zanim zdecydujesz się na zakup sprawdź czy na stoisku obok nie sprzedadzą nam taniej obrazu lub pamiątki.
Winny jestem jeszcze wyjaśnienia nazwy ulicy. Na wielu stoiskach można kupić pędzelki i inne przybory używane w chińskiej kaligrafii i autorzy strony http://kasai.eu/2010/chiny-2009-xian-i-terakotowa-armia-relacji-cz-3/ bardzo trafnie nazwali artystyczny bazarek. Na portalu http://kasai.eu/ znajdziecie dużo praktycznych informacji o wyprawach w egzotyczne zakątki Chin.

Luoyang, Klasztor Shaolin i Groty Longmen


Park Wangcheng w Luoyang. W kwietniu w parku Wangcheng odbywa się słynny na całe Chiny festiwal peoni. Aromat i kwitnące kwiaty wypełniają cały ogród. Wstęp do parku w czasie festiwalu kosztuje 40RMB a po godzinie 1900 15RMB.
Klasztor Shaolin. Słynny klasztor można zwiedzić z zorganizowaną wycieczką – droższa opcja, ale z przewodnikiem oraz na własną rękę. Taniej, ale można się natknąć na problemy przed którymi przestrzegali inni podróżnicy. Na dworcu w Luoyang wsiadamy w publiczny autobus (17 RMB), który jedzie nie tylko do klasztoru, ale również innym atrakcji. W czasie jazdy przewodnik sprzedaje turystom swoje usługi. Mówi tylko po chińsku więc nie warto jemu płacić. Zdarza się, że punkt pierwszy programu oferowanej przez przewodnika wycieczki jest inny niż nasza destynacja. Autobus minie Klasztor Shaolin, a później trzeba tracić pieniądze na taksówkę i czas na 'powrót' do naszej destynacji. Najlepiej podejść do kierowcy i poprosić o zatrzymanie się na przystanku Shaolin, czyli pokazać kartkę chińskimi znaczkami oznaczającymi – klasztor Shaolin. Unikniemy w ten sposób przykrej niespodzianki.
Wstęp do bardzo rozległego kompleksu kosztuje 100RMB. Do bardziej oddalonych budynków najlepiej dojechać busikiem (10RMB). W cenie biletu są pokazy młodych adeptów kung-fu. Półgodzinne show startują o 8.00, 9.00, 10.00, 11.00, 16.00, 17.00, 18.00. Najlepiej przyjść 15 minut przed rozpoczęcie i zająć dobre miejsce. Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu z pokazu:


Klasztor Shaolin został zbudowany o podnóża Shaoshi. Na górę można wjechać dwoma kolejkami. Jedną krzesełkową i drugą wagonikową. Skorzystaliśmy z kolejki krzesełkowej (50 RMB), której stacja początkowa jest po lewej stronie głównego szlaku turystycznego. Stacja kolejki wagonikowej znajduje się 20 metrów dalej po prawej stronie. Stacje końcowe kolejek są w różnej część Shaoshi. Podobno fajniejsze widoki są z części, na którą jedzie kolejka wagonikowa. Lepiej zakończyć zwiedzanie klasztoru przed 17, gdyż później mogą być problemy z powrotem.
Pół dnia potrzebujemy na zwiedzenie Longmen Cave. Z dworca w Luoyang jedziemy autobusem 81 (1,5RMB) przez około godzinę do naszej destynacji. Groty powstałe w V-VIII wieku to zespół ok 60 pagód i ponad 100 tysięcy posągów Buddy od malutkich 25 milimetrowych do ogromnych 17 metrowych i bezcennych inskrypcji. Najbardziej imponujące działa sztuki buddyjskiej znajdują się po zachodniej części.
Jeżeli czas ograniczy Wasz pobyt w Louyang do jednego dnia to koniecznie zobaczcie groty Louyang. Moim zdaniem są zdecydowanie ciekawsze od Klasztoru Shaolin.

Shanghai i Suzhou


Ogromne miasto, symbol nowoczesnych Chin. W czasie spaceru po starówce trzeba koniecznie zajrzeć do ogrodów Yuyuan. Wieczorami podziwimy bajecznie oświetlony XIX wieczny Bund i wieżowce w nowoczesnej dzielnicy Pudong. Wiedzę o 4 tysiącach lat cywilizacji w Chinach uzupełni wizyta we wspaniałym Muzeum Szanghajskim. Nie ma opłaty za wejście do muzeum. Zniechęcająca może być długa kolejka. W Święto Majowe kilkaset osób czekało do wejścia. Ale Chińczycy to mistrzowie sprawnej organizacji. Po 30 minutach byliśmy w środku. Z audio-przewodnikem ruszamy na spotkanie z jedną z największych cywilizacji w dziejach świata.
Prosto z muzeum można przejść kilometr, do 'People's Park', gdzie ze zdumienia kilka razy przecierałem oczy, gdy zobaczyłem coś w rodzaju targu, na którym setki rodziców poszukują dla swoich dzieci drugiej połówki.
Na ulicy Huanghe, niedaleko People's Park jest mnóstwo tanich knajpek, w jednej z nich jedliśmy najlepsze w Chinach pierogi.
Suzhou rozczarowało. Wąskie, śmierdzące kanały a wokół budynki, które nie wyróżniają się niczym szczególnym. Można zrobić kilka ładnych fotek na mostkach, które łączą przeciwległe brzegi kanału. Największy ogród w Suzhou - Humble Administrator's Garden to również nic nadzwyczajnego. Za wstęp płacimy 70 RMB, a w środku kwiaty doniczkach, nieprzystrzyżona trawa, drzewka czy krzewy.

Święta Góra Tai Shan

Idealną bazą do zdobycia jednej z pięciu najświętszych gór Chin jest Taian. W Taian jest bardzo przyzwoite schronisko 'Taishan International Youth Hostel' ( 45 RMB - łóżko w dormie i 190 RMB – dwuosobowy pokój), niedaleko Dai Temple. Z nowoczesnego dworca kolejowego dla szybkiej kolei jedziemy autobusem K37, a przy 'starym dworcu' przesiadamy się w K4.
Po zmierzchu można wybrać się na food street i spróbować lokalnych smakołyków po bardzo rozsądnych cenach.
Wycieczkę na Tai Shan zaczynamy od dość długiej podróży autobusem K3 do podnóża góry. Na miejscu zaczynamy wspinaczkę od 20 minutowej jazdy autobusem (30 RMB), czyli 1/3 drogi za nami. Nieliczni wybierają wspinaczkę wzdłuż krętej drogi, która mozolnie podjeżdżają autokary. Moim zdaniem lepiej podjechać. Po opuszczeniu środka lokomocji do pokonanie pozostaje 6000 schodów. Wzdłuż 'schodkowego szlaku' poustawiane są kramy z dewocjonaliami, jedzeniem i pamiątkami. Mniej sprawni pątnicy mogą kupić lub wypożyczyć kijek. Z Tai Shan roztacza się widok na okoliczne góry. A sam szczyt to połączenie sacrum i profanum, czyli kilka budynków sakralnych i wiele sklepów oraz restauracji.

Muzeum antycznych rydwanów konnych w Zibo

W Zibo zwiedzamy Muzeum antycznych rydwanów konnych. Z całej wyprawy najbardziej zapamiętamy karkołomny dojazd do Muzeum. Z dworca w Linzi jedziemy autobusem podmiejskim prawie dwie godziny do Zibo. Za radą miejscowych z centrum bierzemy taksówkę, która zawozi nas prosto do położonego na kompletnym pustkowiu, daleko za miasteczkiem muzeum. Przerażeni prosimy taksówkarza, żeby poczekał z godzinkę na nas. Nie poczekał. Z muzeum łapiemy stopa i wracamy do Ziba skąd za taksówką jedziemy do Linzi.
Podróż w obie strony zajmuje nam w sumie ponad 4 godzin, a w muzeum spędzamy godzinę. Czy warto? Otóż, nie. Wystawa Starożytnych pojazdów konnych prezentuję się bardzo skromnie w porównaniu ze słynną terakotową armią. Oglądamy 10 rydwanów ze szkieletami zakopanych, podobno, żywcem koni.
Nie polecam wyprawy Muzeum antycznych rydwanów konnych (wstęp 40 RMB). Gdy jednak jesteście fanami starożytnych pojazdów i szkieletów koni z V wieku p.n.e. to najlepiej na dworcu kolejowym w Linzi wynająć na pół dnia taksówkę – koszt ok 300 RMB. Dojazd komunikacją publiczną jest bardzo karkołomny i zajmuje dużo czasu.

Pożyteczne Rady

  • Wymiana pieniędzy. Na lotnisku kursy wymiany walut są niekorzystne. Wymieniamy 50-100 USD które pozwolą na dotarcie do hostelu i ewentualnie na drobne początkowe wydatki. Korzystniejsze kursy są w bankach. Do wymiany pieniędzy niezbędny jest paszport. Chińscy bankowcy skrupulatnie wprowadzają nasze dane do komputerów i wydają imienne potwierdzenie wymiany pieniędzy. Bez problemu wymienimy USD i Euro. Złotówek nie zabieramy do Chin, nie ma to większego sensu.
  • Bankomaty. W Chinach lepiej posługiwać się gotówką. W większych sklepach można płacić kartami.
  • Zakupy w Chinach.
    Elektronika. Zgodnie z internetowymi sugestiami udaliśmy się do Zhongguancon. Koło stacji metra o tej samej nazwie jest kilka wielopiętrowych supermarketów z elektroniką. Na części stoisk sprzedają markowy sprzęt np. Samsung czy Apple. Ceny takie same lub wyższe niż Polsce. Ciekawsze wydają się stoiska ze sprzętem noname lub chińskimi markami. Ceny są konkurencyjne. Obecnie trudno kupić w Chinach bardzo tani sprzęt komputerowy. Ceny są atrakcyjne przy zakupach hurtowych (kilka set sztuk). Ceny detaliczne sprzętu o przyzwoitych parametrach są niższe niż w Polsce, ale nie kupimy komputerów tanich jak 'chińska zupka' ;). Na zakupy trzeba poświęcić praktycznie cały dzień i łażenie po kilku piętrach wypełnionych stoiskami i hałaśliwymi sprzedawcami to udręka.
    Odzież. Najpopularniejszym wśród zagranicznych turystów 7 piętrowym centrum handlowym z odzieżą jest tzw Silk Market. Autokary przywożą całe wycieczki amatorów 'okazyjnych' zakupów. Również indywidualni turyści dojeżdżają do sklepu metrem. Linia 1, stacja Yong'anli. Zaletą i jednocześnie wadą centrum handlowego są sprzedawcy. Świetnie mówią po angielsku, ale są okropnie bezczelni. Przekrzykują się wzajemnie, żeby zachęcić potencjalnego kupca do odwiedzenia ich sklepu. Potrafią nawet ciągnąć za rękę. Gdy ulegniemy i zainteresujemy się towarem pierwsza cena to szczyt bezczelności. Przykładowo za jesienny płaszcz życzyli sobie 2400 RMB. W czasie bezwzględnych negocjacji padają wyzwiska typu ' you are stupid'. Ale trzeba być twardym i nie odpuszczać, bo ostatnia cena to zwykle ok 10%-20% pierwszej oferty.
  • Chodniki i ulice są wręcz sterylnie czyste w Chinach. Co kilkadziesiąt metrów ustawione są kosze na śmieci, do których wrzucamy posegregowane odpadki. Ale najbardziej zaskoczyła mnie ilość publicznych i bezpłatnych toalet. Praktycznie co skrzyżowanie można znaleźć taki przybytek. W ogromnej większości są bardzo czyste. O najwyższy standard dbają rzesze pracowników. Krążą po ulicach i zbierają najmniejszy papierek czy niedopałek. W większych toaletach pracuje kilka osób. Zazwyczaj 'manager' toalety i 2-3 sprzątające osoby.
  • Chińska kuchnia. W wielu chińskich miastach można tanio i smacznie zjeść na tzw. nocnych marketach. Wieczorami w centrach miast ustawiane są stoiska z jedzeniem. Na miejscu i oczach potencjalnych klientów przygotowywane są posiłki. Smaczne zupki, makarony, ryby i owoce morza i rzek można skosztować na ustawionych wokół przenośnych garkuchni stolikach. Jednak największą popularnością cieszą się grillowane na patyczkach smakołyki. Jako zwolennik zdrowej kuchni omijam patyki z kawałkami kurczaka (ptasia grypa) i wieprzowiny (cholesterol). Kosztuję węże, jedwabniki, ośmiorniczki, karaluchy innego rodzaju delikatesy, których nawet nie potrafię zidentyfikować. Czasem potrzebuję dłuższej chwili, żeby przełamać wewnętrzny opór przed wzięciem do ust egzotycznych rarytasów. Niestety po pierwszych kęsach na ogół okazuję się że potrawa jest mdła lub po prostu niesmaczna. Szukam dalej do momentu gdy na jednym ze stoisk dojrzałe embriony kurczaków. Małe kurczaczki są wyjmowane z jajek tuż przed wylęgiem i serwowane z warzywami. Jak smakują? Nie wiem, straciłem apetyt gdy je zobaczyłem. 
    W Pekinie taki smakołyki można skosztować na ulicy Donghuamen, niedaleko Zakazanego Miasta.
  • Wakacje z Chińczykiem. Na terenie atrakcji turystycznych Chin, a w szczególności Szanghaju i okolic spotykamy mieszane pary turystów. Biały i Chinka, lub odwrotnie zwiedzają zabytki i rozmawiają po angielsku. Dla gospodarzy jest to lekcja angielskiego. Dla zagranicznego turysty przewodnik z Chin to wspaniały sposób na wakacje w kraju gdzie większość ludzi nie mówi po angielsku, a słowo pisane to rzędy niezrozumiałych znaczków.
  • Jak aktywnie wypoczywają Chińczycy można zobaczyć na krótkim filmie Chinese people dance and enjoy their time on streets and parks of cities:
  • Przewodnik. Bez dobrego przewodnika nie wyruszamy do Chin. Jak oddzielić ziarno od plew czyli które przewodniki się przydadzą w podróży. Przede wszystkim miasta i nazwy atrakcji, hosteli, hoteli itp. muszą być zapisane w języku chińskim. Jeżeli zamierzamy korzystać z komunikacji publicznej w przewodniku muszą być dokładne dane jakim autobusem/linią metra należy pojechać i gdzie wysiąść. Bez tych danych zginiecie w Chinach. Miałem dwa przewodniki. 'China' – Lonely Planet wydanie 12 i tym razem sprawdził się w 100%. Drugi to 'Chiny' po polsku – wydany przez Pascal – tragedia. Ciężka i bezużyteczna makulatura.
  • Bez mapy ani rusz. Poruszając się po miastach trzeba koniecznie nabyć aktualną mapę z napisami po chińsku i angielsku. Chiński przyda się gdy się zgubimy i będziemy zmuszeni pytać o drogę. Innym rozwiązaniem są telefony dotykowe lub tablety ze ściągniętymi mapami. Chińczycy korzystają z takich urządzeń podczas zwiedzania.
  • Audio Przewodniki zwykle kosztują 40 RMB. Na przestrzeniach otwartych same włączają się gdy zbliżymy się do odpowiedniego miejsca. Zbliżymy się nie oznacza, że stoimy dokładnie przed nim. Nagranie odtwarza się a my rozglądamy się za miejscem opisywanych w nagraniu. W Zakazanym mieście dostępne są nagrania w języku polskim, co można uznać za ewenement na skalę światową, a przynajmniej azjatycką
  • Kaczka po pekińsku. Na ucztę rezerwujemy 2 godziny. Na przyrządzenie kaczki po pekińsku czekamy ponad półgodziny. Gdy jest już gotowa kucharz na oczach klientów kroi kaczkę. Kawałki mięsa wraz z dodatkami – warzywami i sosami nakładamy na cienki … placek, przypominający pitę, i zawijamy palcami. Początkowo próbujemy 'kulturalnie' korzystać z pałeczek, ale szybko rezygnujemy widząc Chińczyków jedzących palcami. Kaczka jest bardzo dobra, a najlepsza jest chrupiąca skórka. W dobrej restauracji za bardzo sycące danie dla 2 osób zapłacimy ok 200 RMB.
  • Podróż koleją. Kupując bilet należy pokazać paszport. Bilety są 'imienne' z wydrukowanym numerem paszportu.
    Dworce kolejowe w chinach są ogromne i działają na innych niż w Polsce zasadach. Aby wejść na teren dworca należy pokazać imienny bilet i paszport. Następnie czeka nas skanowanie bagażu, znane z lotnisk. Jesteśmy w środku a przed nami ogromna tablica z chińskimi znaczkami i kilkoma arabskimi liczbami w każdym rzędzie. Na tablicy szukamy nr pociągu (jest na bilecie) i nr poczekalni. Zostaje tylko znalezienie właściwej pomieszczenia i tam z setkami klientów chiński kolei czekamy na pociąg. Ok 20 minut przed odjazdem otwierane jest wejście na peron. Po okazaniu biletu idziemy na peron. Na peronie ustawiają się kolejki do odpowiednich wagonów zgodnie z metalowymi tabliczkami na betonowej czyściutkiej posadzce. Co zapewne bardzo zdziwi polskiego pasażera w Chinach wagony w pociągach są ustawione w kolejność zgodnej z numeracją i zatrzymują się dokładnie przed tabliczkami umieszczonymi na peronie. Bez biegania i przepychania podróżni wsiadają do pociągu. W przypadku wagonów sypialnych konduktor zabiera bilet i daje plastikową kartę z nr kuszetki. W hard-sleeperze wagony są otwarte i z 6 łóżkami na 3 poziomach w 2 rzędach w każdym z niezamykanych 'przedziałów'. W soft-sleeperach przedziały są zamknięte z 4 łóżkami rozmieszczonymi na 2 poziomach. Kuszetki są szersze i wygodniejsze niż w hard-sleeperze. Dodatkową zaletą podróżowania sleeper'ami jest konduktorka, która powie nam gdzie wysiąść a jak trzeba to nawet obudzi.
    W krótkie trasy jedziemy seaterami z wygodnymi siedzeniami w 1 klasie lub taniej w 2. Większość Chińczyków podróżuje 2 klasą, część z nich stoi w koczuje między wagonami. Pociągi są doskonałym miejscem, żeby obserwować obywateli Państwa Środka, a jak mamy szczęście trafić na osobę znającą angielski, można sympatycznie pogawędzić.
    W czasie chińskich świąt trudno dostać bilet na pociąg. Setki milionów Chińczyków przemieszcza się po kraju. Wskazany jest zakup biletu z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem. Na najbardziej popularnych trasach możemy mieć problem z dostaniem biletu na weekend. Trzeba kupić bilet 2-3 dni przed odjazdem. Gdy zabraknie dla nas miejsca w pociągu bez problemu dostaniemy bilet na autokar. Chińczycy nie lubią podróżować autobusami na dłuższych dystansach. Przede wszystkim podróż jest zwykle o 2-4 godziny dłuższa niż pociągiem. Po drugie wielu Chińczyków z prowincji cierpi na chorobę lokomocyjną, która jest szczególnie dotkliwa w pojazdach drogowych.
  • Autokary w Chinach nie cieszą się duża popularnością. Bez problemu dostaniemy bilet. Standard jest przyzwoity a na długich, nocnych trasach kursują autobusy sleepery. Zamiast foteli wstawiono wąskie i krótkie łóżka, umocowane na dwóch poziomach i w trzech rzędach. Do dyspozycji podróżnych jest koc. Podróż autokarem trwa dłużej niż koleją chińską. Sleepery w pociągach są wygodniejsze, ale gdy mamy się męczyć ponad 8 godzin siedząc w pociągu lepiej pojechać autokarem-sleeperem.
  • Podróżowanie komunikacją miejską. Komunikacja miejska jest bardzo dobrze zorganizowana i tania. Za bilet płacimy 1-4 RMB. W metrze kupujemy bilety w specjalnych automatach lub okienkach kasowych. W autobusach lub trolejbusach wsiadamy zawsze pierwszymi drzwiami i wrzucamy do specjalnego pojemnika należność za bilety. Warto mieć przy sobie monety lub banknoty 1 RMB. W autobusach podmiejskich poza kierowcą jest również konduktor, który sprzedaje bilety.
  • Ceny. Chiny nie należą do tanich państw. W dużych miastach – ośrodkach biznesowych i atrakcjach turystycznych noclegi są drogie. Ceny zależą od sezonu. Najdrożej jest od maja do września, w chińskie święta i weekendy.
Łóżko w wieloosobowej dormie: 50RMB
    pokój dwuosobowy w 3 gwiazdkowym hotelu lub schronisku od 130RMB do 360RMB. Najwyższą cenę 360RMB zapłaciliśmy w Szanghaju za nocleg w czasie Święta Majowego.
      Śniadania w schroniskach: 20-25 RMB.
        Obiady w chińskich knajpkach 15-20RMB
          herbata 15-20 RMB
            kaczka po pekińsku z dodatkami w dobrej restauracji 200 RMB (danie dla 2 osób)
              piwo w schroniskach 20-30 RMB. W chińskich lokalnych knajpkach: 4-7 RMB
                fryzjer w Xian : 10 RMB
                  Ceny biletów w pociągach na przykładowej trasie Pekin-Ping Yau:
                  • soft-sleeper: 250 RMB
                  • hard-sleeper: 150 RMB
                  • seater: 90 RMB – na dłuższych trasach podróż jest bardzo męcząca.
                  Na cenę ma również wpływ rodzaj pociągu. Najdroższe są oczywiście super szybkie torpedy.