ad

Translate

Myanmar (Birma)


Trasa Wyprawy


Wstęp

Od 3 lat marzyłem o wyprawie do Myanmar. Pociągały mnie wspaniałe buddyjskie świątynie i mieszkańcy dla których turysta nie jest jeszcze bankomatem. Brak ambasady birmańskiej w Polsce skomplikował wyjazd. Do wyboru jest kosztowne i kilkutygodniowe załatwianie wizy w Berlinie. Druga opcja to aplikowanie o wizę w Bangkoku. Procedura trwa kilka dni, co w przypadku 3 tygodni wakacji oznacza skrócenie pobytu w Birmie do 2 tygodni. A to za krótko na ten piękny kraj.
Wizę wyrabiam w Phnom Penh. Procedura trwa 4 dni i na jednej ze stron paszportu znajduję wizę ze zdjęciem!!!. Bez problemu kupuję w necie bilet z Bangkoku do Yangonu i pozostaje wsiąść do samolotu.

Yangon


Pierwszy spacer po stolicy dostarcza niesamowitych wrażeń. Życie na ulicy toczy się powoli. Coś niesamowitego w tak cztery-milionowym mieście.
Do Shwedagon Pagody, powstałej zgodnie z legendą 2500 lat temu, prowadzą 4 wejścia. Którekolwiek wybierzemy czeka nas kilkudziesięciominutowa bosa wspinaczka po schodach.
Kompleks jest bardzo okazały i duży.
Wesołe miasteczko w Yangonie przypomina lunapark z czasów komunistycznych. Dwie karuzele, strzelnica, rzucanie do celu. Podchodzę do kolorowo oświetlonego koła młyńskiego. Głośna muzyka zagłusza pracę generatora prądotwórczego na ropę. Koło o wysokości ok 15 metrów składa się z kilkunastu 'wagoników', a w każdym może usiąść naprzeciw siebie po dwie osoby. Przyglądam się bliżej urządzeniu. Czegoś brakuje. Tak, nie ma silnika, który napędzał wielkie koło. Generator służy tylko do oświetlenia. Przyglądam się uważniej. Patrzę i oczom nie wierzę. Siła mięśni ok 10 młodzieńców wprawia w ruch i zatrzymuje diabelski młyn. 
Karuzela z konikami również napędzana jest siłą mięśni dwóch pań. Wprawdzie nie jest to tak widowiskowe jak diabelski młyn, ale pracownice stojąc na ziemi sumiennie kręcą karuzelą ku radości małych dzieci siedzących w małych samochodzikach.
Poniżej dwa filmy z wesołego miasteczka. Pierwszy pokazuje panie kręcące karuzelą, a drugi panów wprawiających w ruch wielkie młyńskie koło. Zapraszam do oglądania: 




Nocleg w Yangonie spędzam w legendarnym White House Hotel - 12 USD za łóżko w dormie. Legendę tworzą ją jedni z najbardziej wytrawnych podróżników na świecie. Hotel jest również słynne z powodów bardziej przyziemnych. W cenie pokoju jest wspaniałe śniadanie w formie szwedzkiego stołu.

Bagan


Autokar przyjeżdża do Bagan wczesnym rankiem. Po śniadaniu zaczynam rozglądać się za noclegiem. Masakra, wszystko zajęte lub zarezerwowane. Chodzę po wszystkich możliwych guesthousach, hotelach i hostelach. Bez rezultatu. W końcu połowiczny sukces udaje się zarezerwować pokój w guesthouse Winner (8USD za łóżko). Ale zwycięstwo jest połowiczne. Nocleg będzie możliwy od następnego dnia. A gdzie spać tej nocy. Wyjściem z patowej sytuacji jest nocleg w monastyrze.
Wypożyczam rower i jadę zwiedzać świątynie, które rozrzucone są na powierzchni ponad 60 km2. Większych i mniejszych, okazałych i bardzo skromnych pagód i stup można naliczyć ponad 2000.
Bagan jest to magiczne miejsce. Z dala od ruchu miejskiego można spokojnie zrelaksować się, pomodlić czy pomedytować. Co kto lubi. Większość podróżników zostaje tu na 2-3 dni, ale są i tacy co spędzają tu dwa tygodnie.

Trekking to Inle Lake


Jak ludzie żyją w mniej turystycznych miejscach, szczególnie w małych miasteczkach czy wioskach? Najlepiej powłóczyć się od wioski do wioski. Wykupuję 3 dniowy trekking. Do przejścia ok 40-50 km.
Mam wrażenie, że trekking to podróż w czterech wymiarach. Przenieśliśmy się w czasie o co najmniej 50-100 lat.
Co pewien czas przechodzimy przez wioski. Skromne, podobne do siebie piętrowe chatki wykonane zostały z bambusa. Mieszkańcy nie mają prądu i bieżącej wody.

Inle Lake


Płyniemy typowym dla wszystkich łodzi turystycznych szlakiem. Kapitan, 18 letni chłopak, nawet nas nie pyta co chcemy zobaczyć. Może z jednym wyjątkiem. Gdy przepływamy w okolicach sklepu, w którym pracują kobiety z długimi szyjami, pyta czy chcemy się zatrzymać. Oczywiście, że chcemy.
Kobiety z plemienia Padaung wywodzą się z pogranicza Birmy i Tajlandii. Bardzo chętnie pozują do zdjęć. Dziwi mnie, że nie chcą za unikatowe zdjęcia pieniędzy. Działa jednak zasada wzajemności i kupuję za wygórowaną cenę ręcznie haftowaną apaszkę.
Kolejne przystanki to pracownie rzemieślnicze ze sklepami. Działają na zasadzie: obejrzyj ręcznie zawija słynne birmańskie cygara i kup kilka paczek po wysokich cenach. Wszystko bardzo komercyjne i skierowane do coraz liczniejszych rzesz turystów.
Najciekawiej prezentują się pływające ogrody i nabrzeżny bazar, a zasadzie stupy na wzgórzu ponad nim. Shwe Inn Thein Paya to kompleks ponad 1000 stup z XVII -XVIII wieku.
Największą atrakcją jest jezioro ze słynnymi już chyba na cały świat rybakami. W bardzo wprawny sposób stojąc na drewnianej łodzi wiosłują jedną nogą. W tym samym czasie rękami rozplątują lub zarzucają sieci.
Nocleg nad Inle Lake kosztował mnie 12 USD za jednoosobowy pokój. Wynajęcie łodzi 15k Kyats za maksymalnie 4-5 osób.

Mandalay i okolice


Mandalay Hill. Powoli wspinam się na wzgórze górujące nad miastem. Na bosaka trzeba bardzo uważać na śliskich posadzkach. Po drodze mnóstwo świątyń i kramów.
Z wzgórza roztacza się wspaniały widok na miasto, w tym na odbudowany pałac królewski.
Z zewnątrz kompleks pałacowy wygląda imponująco. W środku niemalże wszystkie są puste. Wyjątkiem jest sala tronowa, gdzie zgromadzono przedmioty codziennego użytku władców.
Shwenandaw Kyaung to moim zdaniem najpiękniejsza świątynia mieście. Zbudowana z drewna tekowego w XIX wieku.
Warto zwiedzić Amarapurę i Inwa(Ave), które były stolicami Birmy. W Amarapurze można przejść się najdłuższym na świecie mostem tekowych (1,2 km). W Inwa większość interesujących budowli ma charakter sakralny.
Nocleg w Mandalay kosztował mnie 13 USD za jednoosobowy pokój. Wynajęcie motorbika z kierowcą na cały dzień 15k Kyats.
Całodniowa wycieczka po okolicach Mandalay jest kosztowna. Motobike taxi na cały dzień 15k Kyats. Łódź na Inwę 1k Kyats. Ave jest rozległa wyspą i ciężko ją zwiedzić z buta. Drogi są piaszczyste więc rower również średnio zdaje egzamin. Najlepiej wynająć 2-3 osobową konną dorożkę za 15k Kyats

Bago

Do Bago turyści zaglądają sporadycznie. Widać to po zachowaniu miejscowych. Z ciekawością przyglądają się rosłym białasom, uśmiechają się do nich i od czasu do czasu zagadują.
W Bago jest 55 metrowy posąg leżącego Buddy, czyli jeden z największych na świecie.

Zapłaciłem bodajże 2 USD za aparat fotograficzny. Nie żądali ode mnie opłaty za wejście do świątyni leżącego Buddy.

Golden Rock


Żegnam Bago i jadę do Kyaiktiyo Paya, czyli drugiego po Shwedagon Pagodzie najświętszego miejsca dla wyznawców Buddyzmu w Birmie.
Złota Skała znajduję się na krawędzi klifu. Nachylona jest w stronę przepaści pod znacznym kątem i wygląda jakbym za chwilę miała zsunąć się w przepaść.
Złotą barwę granitowa skała zawdzięcza pielgrzymom, którzy z nabożną czcią naklejają na nią złote papierki.
Transport do połowy wzgórza - 1,5k Kyats. Na samą górę - 2,5k Kyats. Transport na dół ze wzgórza- 1500 k Kyats. Wstęp na Złotą Skałę dla cudzoziemców: 6USD + 2 USD za kamerę.

Pożyteczne Rady


  • Większość informacji dotyczących cen w Myanmar jest zapewne nieaktualna. Boom turystyczny spowodował drastyczny wzrost cen, szczególnie noclegów. Pod koniec 2012 były dwa razy wyższe niż w 2011.
  • Noclegi. W Mynamar infrastruktura turystyczna jest uboga w stosunku do rosnącego zainteresowania krajem. Ceny noclegów są jedne z najwyższych w Azji Płd-Wsch. Za łóżko płaciłem od 8 do 18 USD. Większość noclegów kosztowała ponad 10USD. W większości hoteli płaciłem w USD, czasem w Kyatach. W szczycie sezonu turystycznego można mieć problemy ze znalezieniem noclegu. Najlepiej jest zarezerwować telefonicznie pokój kilka dni wcześniej. Przykładowo jesteśmy w Mandalay i jedziemy do Bagan. Z hotelu w Mandalay dzwonimy lub prosimy na recepcji, żeby zarezerwowana dla nas wybrany hotel w Bagan. Birmańczycy za darmo udostępnią telefon, a nawet zadzwonią za nas.
  • Nocleg w klasztorze. W skrajnej sytuacji, gdy schodzimy zelówki i słyszymy ciągle full możemy udać się do klasztoru. Mnisi przenocują nas za darmo, ale w bardzo spartańskich warunkach. Ale przede wszystkim nie nadużywajmy gościnności mnichów.
  • Pieniądze. Na forach internetowych i przewodnikach są informacje na temat konieczności posiadania brand new USD. Nie jest prawdą, że w bankach nie wymieniają zgięty czy wymiętych banknotów. Wymieniają, ale po mniej korzystnym kursie. Najbardziej opłaca się wymieniać nowiutkie nie zmięte czy pogięte banknoty 100 USD. Niższe nominały i banknoty, które w jakikolwiek sposób są zgięte lub podniszczone są wymieniane po mniej korzystnym kursie. Różnica to na ogół 10-20 Kyatów na dolarze (1 USD =ok 850 Kyatów).
  • Bankomaty. Zaczynają się pojawiać w najbardziej turystycznych miejscach. Są to bankomaty z znakiem Visa lub/i Mastercard. Na początku 2013 ich ilość była symboliczna. Ale jak wspomniałem powyżej w Birmie wszystko bardzo szybko się zmienia i w momencie gdy czytacie te słowa nie ma problemu ze znalezieniem i wypłaceniem kasy z bankomatu.
  • Śniadania. W Birmie mają bardzo fajny zwyczaj. W cenie pokoju zawsze jest śniadanie. I tu się kończy fajny a zwyczajowo na śniadanie wszędzie jest to samo jajko, 3-4 obrzydliwe toasty, dżem i masło. Wyjątkiem jest White House w Yangonie. W cenie pokoju jest wspaniałe śniadanie w formie szwedzkiego stołu.



















































































































































































































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz