ad

Translate

Turcja i Kurdystan

Trasa Wyprawy


Wstęp

Turcję odwiedziłem dwukrotnie: w 2005 roku z biurem podróży i w 2015 roku na samodzielnej wyprawie. Relacje rozpoczynam od wyprawy do Turcji. Zamieszczona powyżej mapa przedstawia trasę jaka pokonaliśmy w ciągu kilku tygodni.

Istambuł

W Internecie można znaleźć mnóstwo informacji poświęconych stolicy Turcji. Część z nich związana jest z firmami, które promują sprzedaż usług turystycznych. Najbardziej wartościowe informacje znajdziecie na strona pasjonatów euro-azjatyckiego państwa i podróżników. Na pewne warto zajrzeć na poniższe dwie strony:
http://www.transazja.pl/pl65/tekst274/zwiedzamy_stambul – Krzysztof Stępień przygotował 3-dniowy program zwiedzania Istambułu.
Nie będę opisywał po raz setny atrakcji Istambułu. Postaram się ocenić w miarę obiektywnie co warto zobaczyć w stolicy.
W sezonie czyli od maja do października bardzo dużo osób zwiedza Istambuł. Do kas ustawiają się gigantyczne kolejki, w których czasem spędzimy więcej czasu niż zwiedzając atrakcje. Warto o tym pamiętać planując wyprawę. Oto co widziałem:
Hagia Sofia (Ayasofya) – przepiękna i moim zdaniem najwspanialszy zabytek na Bosforem. Bilet wstępu do muzeum 30 lirów i spokojne delektowanie się tym wspaniałym miejscem zajmie 2-3 godziny
Meczet Sułtana Ahmeda (Sultanahmet Camii) – konkurencyjna budowla wzniesiona na początku XVII wieku przez Sułtana Ahmeda. Znajduję się niedaleko Hagia Sophia. Odwracając głowę w jedną stronę widzimy wspaniały kościół, a w drugą piękny meczet. W meczecie zabawimy dużo krócej niż Hagia Sofia, ale warto tam się udać.
Grobowiec pięciu sułtanów– w Turcji jest mnóstwo grobowców, w których umieszczono trumny ze zwłokami władców, ich rodzin i najbliższych współpracowników. Wszystkie mauzolea wyglądają bardzo podobnie. Trumny różnych rozmiarów pokryte zielonym materiałem ustawione w budynkach ozdobionych zgodnie z zasadami sztuki islamskiej. A w środku czuć woń trupów. Można zajrzeć do jednego lub dwóch mauzoleów, przy okazji zwiedzania innych atrakcji. Nie warto tracić czasu i specjalnie jechać do grobowców. Grobowiec pięciu sułtanów znajduję się tuż obok Hagia Sophia. Możemy zajrzeć tam wychodząc ze świątyni.
Pałac Topkapi (Topkapı Sarayı) – wspaniała siedziba sułtana. Mieszkał i urzędował w niej aż do połowy XIX wieku. Teren jest bardzo rozległy i zwiedzanie zajmie nam co najmniej pół dnia. Impreza jest również kosztowna: 30 lirów pałac plus extra 15 lirów za harem.
Pałac Dolmabahçe – XIX wieczny pałac, do którego przeprowadził się sułtan Abdülmecid I. Do budowy kompleksu zatrudniono specjalistów z Europy Zachodniej. Nowoczesny pałac miał symbolizować zerwanie z nieefektywnym feudalnym ustrojem na rzecz systemu obowiązującego w Europie Zachodniej. Jednak budowa nowego pałacu nie zreformowała państwa. Na prawdziwe reformy Turcy musieli poczekać pół wieku. Warto wykupić bilet na na cały kompleks i zwiedzić zarówno pałac jak i harem. Pałac i harem zwiedzamy z przewodnikiem. W obu budynkach nie można robić zdjęć.
Cysterna Bazyliki (Yerebatan Saray) – unikatowe i niezwykle połączenie bazyliki o sztucznego zbiornika wodnego. Cesarz Justynian w VI wieku na miejscu zniszczonej bazyliki Świętego Eliasza wybudował cysternę, która miała zaopatrywać pałac w wodę w sytuacjach kryzysowych. Zabytek mieści się pod ziemią i tonie w mroku. Kolumny stojące w wodzie zostały w bardzo przemyślany sposób oświetlone, dzięki czemu całość wygląda niesamowicie. Warto wydać 20 lirów i odstać kilkadziesiąt minut w kolejce, żeby zobaczyć Cysternę.
Wielki Bazar (Kapalıçarşı) – Zasadnicza i bardziej turystyczna część bazaru znajduje się pod dachem. Warto pokrążyć wąskim uliczkami wokół zadaszonego sektora i zasmakować kolorytu lokalnego handlu. Na bazarze kupimy tandetne, a czasem unikatowe pamiątki, przedmioty codziennego użytku, przede wszystkim ubrania. Warto wybrać się na bazar zaraz po przyjeździe do Turcji. W kantorach wymienimy pieniądze po korzystnym kursie.
Świątynie Istambułu – W stolicy jest mnóstwo meczetów. Zbudowane je zgodnie z zasadami wiary. Jedne są ogromne inne bardzo kameralne. Prawie zawsze prezentują się dużo lepiej z zewnątrz niż w środku. Pamiętajmy o zdjęciu butów zanim przekroczymy próg świątyni. Moim zdaniem warto obejrzeć:
Süleymaniye Camii - dzieło słynnego muzułmańskiego architekta Sianan z XVI wieku. Meczet zbudowano na wzgórzu górującym nad Złotym Rogiem. Wspaniała świątynia i jej położenie na wzgórzu symbolizuje dominacje Islamu w tej części świata.
Rüstem Paşa Camii kolejne interesujące dzieło Sianana
Yeni Cami, meczet z XVII wieku
Eyüp Sultan CamiiXIX wieczny meczet i jednocześnie sanktuarium, w którym pochowano Eyüp (Job) al-Ansari,przyjaciela Proroka Mahometa. Zginął on w czasie walk o Konstantynopol. Meczet jest najpopularniejszym miejscem pielgrzymkowym dla muzułmanów w stolicy. I właśnie dlatego warto się do niego wybrać. Zobaczymy jak modlą się pielgrzymi w świętym miejscu.
Kariye Müzesi czyli Kościół Chore – warto zobaczyć ze względu na bizantyjskie mozaiki z XIV wieku. Po zwiedzeniu świątyni pospacerujemy zatłoczonymi ulicami dzielnicy Eyup. Spotkamy tu konserwatnych Muzułmanów ubranych w tradycyjne stroje.
Plac Taksim – miejsce protestów antyrządowych. Symboliczny odpowiednik Stoczni Gdańskiej
İstiklal Avenue – najbardziej reprezentacyjna ulica Istambułu z licznymi i drogimi sklepami. Opcjonalnie.
Galata Kulesi – XIV wieczna wieża, z której roztacza się panoramiczny widok na Istambuł. Wstęp 25 lirów.
Galata Köprüsümost przecinający Złoty Róg. Piękny widok na miasto za darmo.
Rejs po Bosforze (12 lirów). Obowiązkowy punkt pobytu w stolicy Turcji. Rejs trwa 1,5 godziny i z łodzi roztacza się wspaniały widok na stare i nowe dzielnice Istambułu. Warto zabrać kurtkę lub nawet polar. Na statku bardzo mocno wieje i jest zimno nawet w najcieplejszy dzień.

Kapadocja

Podróż z Istambułu do Kapadocji najlepiej odbyć samolotem. Trwa ona około godziny i jest niewiele droższa niż autobus, który jedzie 11 godzin.
W Goreme, który jest najpopularniejszą destynacją na terenie Kapadocji, warto się zatrzymać w pokoju wykutym w skale. Koszt pokoju od 100 lirów w górę ze śniadaniem. W czasie szczytu sezonu może być drożej. Za pokój w budynku zapłacimy od 60 lirów.

Na Kapadocję trzeba poświęcić minimum trzy dni. Poniżej najbardziej optymalny plan na ten okres1 dzień. Open Air Musuem (wstęp 20 lirów) + extra płatne 10 lirów wejście do Karanlik Kilise, który jest najładniejszym kościołem na terenie muzeum. Proszę pamiętać, żeby nie wyrzucać biletu. We wnętrzach kościołów wykutych w skałach nie można robić zdjęć. Freski z okresu bizantyjskiego są bardzo zniszczonee i praktycznie we wszystkich kościołach oglądamy te same motywy. Po wyjściu z terenu muzeum po prawej stronie znajduję się bardzo ładny i dobrze zachowany Tokal Kilise. Kościół leży poza terenem muzeum, ale żeby wejść do środka musimy okazać bilet zakupiony w kasie Open Air Museum.Drugą część dnia poświęcimy na Rose Valley. Spacerując wśród wspaniałych formacji skalnych o różowych/czerwonych formacjach skalnych możemy zajrzeć do kościołów skalnych usytuowanych wzdłuż doliny. Niestety niewiele zobaczymy w środku. Freski zachowały się w formie dosłownie szczątkowej.
2 dzień. Nie jestem zwolennikiem wycieczek z biurem podróży, ale w przypadku IHLARA VALLEY jest to najbardziej optymalne rozwiązanie. Do doliny jest bardzo trudno dotrzeć indywidualnie, a moim zdaniem warto ją zobaczyć przynajmniej w takim zakresie jaki proponują biura podróży. Wykupujemy tak zwany Green tour, który obejmuje:

Derinkuyu Underground City,
Ihlara Valley hike,
Selime Monastery
Wycieczka trwa cały dzień i kosztuje 100 lirów.
Zaletą tego rozwiązanie jest przewodnik, który opowie nam jak funkcjonowało podziemne miasto i na co należy zwrócić uwagę w wąskich podziemnych korytarzach. Będziemy mieli bezpośredni transport do doliny Ihlara, którą pospacerujemy przez kilka kilometrów. Cała Dolina liczy 14 km. Na koniec zobaczymy kolejny kościół.
Wadą tego rozwiązania jest pośpiech i 'zwiedzanie' sklepów.

3 dzień. Z samego rana z buta opuszczamy Goreme i kierujemy się do Doliny Miłości. Przez kilka godzin będziemy spacerować wokół przepięknych formacji skalnych. Część z nim ma kształt fallusów. Na początku idziemy Love Valley, która przechodzi w White Valley.
Na koniec zamieszczam bardzo przydatny link do mapy ze szlakami po Kapadocji. 



   



Mapa będzie przydatna w czasie spacerów pierwszego i trzeciego dnia W czasie pobytu w Goreme warto wspiąć się na punkt widokowy, który znajduję się w miasteczku. Jak tam dojść? Zapytajcie miejscowych. Ze wzgórza możemy obserwować piękne wschody i zachody słońca. Moim zdaniem duże piękniejszy jest wschód słońca nad Rose Valley.

Nemrtu Dagi

Nemrut Dagi słynie z posągów boskiego władcy Kommageny Antiocha I w otoczeniu bogów rzymskich. Najbardziej dogodnym punktem wypadowym do zwiedzania atrakcji z 62 roku p.n.e. jest Kahta
Podróż autobusem z Kapadocji trawa całą noc lub gdy ktoś preferuje podróżowanie w ciągu dnia – cały dzień. Z Goreme jedziemy do Kayserii (20 lirów) i tu przesiadamy się do autokaru, który zawiedzie nas do Kahty (50 lirów).
W Kahcie znajdujemy nocleg w cenie 70 lira za pokój dwuosobowy ze śniadaniem i w miejscowej agencji turystycznej wykupujemy wycieczkę na Nemrut Dagi. Do wyboru można pojechać na wschód lub zachód słońca. Proszę pamiętać, że na wysokości 2134 metrów jest bardzo rześko o poranku nawet latem. A w kwietniu wręcz bardzo zimno. Toteż wybieramy zachód słońca. W planie wycieczki są:
  • starożytne kolumny
  • most i fragmenty słynnych dróg z czasów Cesarstwa Rzymskiego.
Na koniec wąską i krętą drogą podjeżdżamy pod szczyt 2134 metry n.p.m. Ostatnie 700 metrów pokonujemy pieszo.
Na szczycie król Antioch I rozkazał wybudować posągi dla siebie i jego braci, bogów. Rzeźby wystawiono na dwóch tarasach, wschodnim i zachodnim. Patrząc od lewej widzimy: Apolla, Fortunę, Zeusa, Antiocha, Herkulesa. Bogów otaczają lew i orzeł. Tą samą sekwencje ustawiono na tarasie zachodnim i wschodnim. Trzęsienia ziemi spowodowały, że głowy pospadały z cokołów i obecnie oblicza władców leżą u ich stóp. Mając w pamięci, że posągi przez 2000 lat były narażone na działanie czynników atmosferycznych: duża amplituda temperatur, deszcze, śnieg, wiatry i trzęsienia ziemi, to ich stan jest zadziwiająco dobry. Głowy są w lepszej kondycji niż korpusy. Wspinając się na górę w okresie listopad – kwiecień pamiętajmy, że na wysokości 2000 metrów leży śnieg. W kwietniu 2015 na tarasie zachodnim praktycznie oblicza bogów były po czubek głowy pokryte śniegiem. Brodziliśmy w śnieżnym puchu po kolana. Na wschodzie zaśnieżenie było bardzo symboliczne.
Warto poświęcić kilka godzin na spacer po Kahcie, mieście do którego nie zagląda zbyt dużo turystów, podobnie zresztą jak to Turcji południowo-wschodniej.

Tama Ataturka, Gobekli Tepe, Urfa

W biurze podróży kupujemy drogą wycieczkę (80 lirów) do Urfy, skąd pojedziemy autobusem do Mardin.
W ramach wycieczki zwiedzamy kilka interesujących miejsc.
Pierwszy przystanek to tama Ataturka na Eufracie. Wybudowana została na przełomie XX i XXI wieku kosztem 1,25 miliarda dolarów. Tama ma 1819 m długości oraz 169 m wysokości. Powstałe jezioro ma powierzchnię 817 km2. Projekt objął również budowę hydroelektrowni o mocy 2400 MW. Podczas budowy wysiedlono około 50 tysięcy ludzi. Tama wygląda imponująco. Nie opłaca się do niej specjalnie jechać, ale gdybyście mijali ją po drodze warto zatrzymać się na pół godziny.
Gobekli Tepe jest najstarszym kompleksem świątynnym na świecie. Grobowce i starożytne świątynie są położone na ogromnym terenie. Cały czas archeolodzy znajdują kolejne miejsca kultu. Najstarsze obiekty powstały w 9600 roku p.n.e., czyli 6000 lat wcześniej niż przereklamowane Stonehenge w Anglii. Niestety ogromną wadą kompleksu jest bardzo słaba ekspozycja wykopalisk. Udostępnione miejsca wyglądają jak stanowisko archeologiczne pokryte rusztowaniami. Fragmenty ścian pokryte reliefami oglądamy poprzez fragmenty drewnianych konstrukcji. Zrobienie dobrego zdjęcia jest praktyczne niemożliwe.
Ufra (Sanliurfa) jest bardzo popularnym celem pielgrzymkowym. W pięknym parku Dergah z dwoma stawami znajduje się miejsce urodzenia Abrahama. Grota stała się miejscem kultu, które ogląda się zza szyby. Do pieczary wchodzimy bez butów, a niskie wejście zmusza pielgrzymów do schylenia głowy i oddania symbolicznego pokłonu dla jednego z najważniejszych proroków Starego Testamentu. Jaskinia jest oświetlona w sposób, który nadaje miejscu bardzo majestatyczny wygląd. Do groty Abrahama przybywają Turcy i goście z zagranicy. Tuż obok został wybudowany meczet.
Dwa stawy pełne karpi zgodnie z legendą zostały stworzone przez Boga, żeby uchronić małego Abrahama przed morderczymi planami władcy. Król asyryjski Nimrodem chciał zabić Abrahama, który potępiał kult pogańskich bożków. Rozkazał spalić proroka na stosie. W krytycznym momencie Bóg zmienił stos w jezioro, a płonące węgle w karpie. A Abraham schronił się w zagonie różanym. Na pamiątkę tego wydarzenia do dnia dzisiejszego w parku Dergah uprawia się róże i nikt nie łowi karpi ze świętych stawów.
Nad miastem góruje wzgórze z otoczonym murami zamkiem. Z góry roztacza się panoramiczny widok na miasto.

Mardin i okolice

Miasto o niezwykłym uroku. Wybudowane w stylu arabskim z wąskimi uliczkami, którymi można kluczyć bez końca. Wiele budynków zostało przepięknie ozdobionych. Powoli spacerując krętymi uliczkami rozglądajmy się wokoło, bo łatwo przeoczyć piękne fasady budynków. A po męczącym dniu można zajrzeć do jednej ze starszych tureckich łaźni w mieście.
Drugi dzień można poświęcić na zwiedzanie okolic Mardin. Dostępne są dwie opcje. Wynajęcie auta lub wykupienie zorganizowanej wycieczki. Oczywiście indywidualnie lub w dwuosobowej grupie nie opłaca się wynająć auta. Lepiej wykupić wycieczkę po 75 lira. Program obejmuje:
  • Deyrulzafaran Monastery – Od XII wieku do XX wieku klasztor był siedzibą Patriarchy Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Budowla, którą oglądamy pochodzi z XVIII wieku. Do dnia dzisiejszego odprawiana jest w klasztorze msza w języku aramejskim, czyli tym którego używał Jezus. Moim zdaniem warto wybrać się do klasztoru. Położony jest on 6 km od Mardinu. Idealny dystans na całodniową wycieczkę.
  • Dara Antique City – starożytne miasto, które w czasach Imperium rzymskiego było graniczną fortecą. Dziś możemy zobaczyć wykute w skale budynki mieszkalne i grobowce. Po Kapadocji ruiny Dary nie robią wielkiego wrażenie. Moim zdaniem nie trzeba tam jechać
  • Mor Gabriel Monastery to bardzo dobrze zachowany budynek sakralny z końca IV wieku. Najstarszą częścią klasztoru są podziemia w których mieszczą się trumny ze zwłokami osób duchownych. Obecnie w klasztorze mieszka kilkanaście mniszek i mnichów. Warto obejrzeć Mor Gabriel Monastery.
  • Hasankeyf to osada która powstała 2000 lat p.n.e. Wprawdzie nie jest to do końca pewne, ale z pewnością istniała w czasach Imperium Rzymskiego. Do miejscowości prowadził most, którego filary możemy obejrzeć jeszcze dziś. Co ciekawe dzisiejsi mieszkańcy mieszkają tak jak przodkowie przez wiekami w domach wykutych w skałach. Do Hasankeyf z pewnością warto pojechać, bo niebawem znajdzie się pod wodą, co jest związane z uruchomieniem tamy. Tureckie władze wprawdzie chcą dalej czerpać zyski z turystyki w Hasankeyf, ale będzie to dość kosztowna impreza dla zwiedzających. Po zalaniu terenów mają powstać ośrodki dla nurków, którzy będą mogli oglądać zatopioną osadę. A dopóki jeszcze nie oddano tamy do użytku możemy suchą nogą stąpać po starożytnej osadzie. Informacje z 2015 r.
  • Midyat podobno Mardin w mniejsze skali. Moim zdaniem nie jest atrakcyjny, ale spędziliśmy tam niewiele czasu.

Diyarbakir

Miasto liczy prawie milion mieszkańców i jest największym w południowo-wschodniej części Turcji, chociaż powinienem napisać Kurdystanu. Diyarbakir jest stolicą państwa, którego próżno szukać na mapach świata.
Miasto jest zamieszkałe od 5000 lat. Było częścią różnych imperiów i państwa. Należało również do Cesarstwa Rzymskiego i w tym okresie powstały ogromne mury, które są jedną z największym atrakcji turystycznych. Do dzisiejszych czasów z okresu rzymskiego zachowały się jedynie dolne partie umocnień. Górne zostały zbudowane w okresie bizantyjskim. Ciągną się one przez 6 kilometrów i są największą na świecie tego typu budowlą po Wielkim Murze Chińskim. Niestety tylko fragmenty utrzymane są w dobrym stanie. Duża część fortyfikacji jest porośnięta trawą, a fragmentami wręcz się rozsypuje.
Chodząc wzdłuż murów trzeba uważać na dzieciaki. Hordy wyrostków zaczepiają cudzoziemców, zabiegają im drogę, żebrzą o pieniądze czy w skrajnych przypadkach rzucają malutkimi kamyczkami w kierunku podróżników. Największe ryzyko spotkania małych chuliganów jest przy gorzej zachowanych częściach umocnień.
Warto wspiąć się na mury. Z góry roztacza się panoramiczny widok na miasto, Tygrys i resztę umocnień. Ze względów bezpieczeństwa lepiej unikać wspinaczki na gorzej zachowanych częściach fortyfikacji.
Po długim spacerze wzdłuż części fortyfikacji i wspinaczkach na punkty widokowe odpocznijmy delektując się kawą po kurdyjsku lub wszechobecna turecką herbatą. Po krótkim odpoczynku zwiedzamy starówkę.
W starej części miasta warto odwiedzić:
  • Ulu Cami – wspaniały meczet, który w czasach bizantyjskich był kościołem
  • Keldani Kilisesi – kościół chaldecki z XVII wieku
  • Meryem Ana Kilisesi – działający do dnia dzisiejszego Syryjski Kościół Ortodoksyjny. Na niedzielne mszę uczęszcza kilka chrześcijańskich rodzin tego obrządku mieszkających w Diyarbakir
  • Hasanpasa Hani, dom kupiecki z XVI wieku, w którym do dnia dzisiejszego zatrzymują się biznesmeni.
A na koniec najlepiej pobłądzić kilka godzin po starym mieście smakując wyjątkową atmosferę stolicy Kurdystanu.
Moim zdaniem zwiedzając południową-wschodnią część Turcji nie możemy pominąć Diyarbakiru.

Van

Van to miasto położone nad jeziorem o tej samej nazwie. Woda zwiera ługi, używane do produkcji mydła. Kąpiel w jeziorze to jednocześnie toaleta.
Akdamar to wyspa na jeziorze, na której ponad tysiąc lat temu armeński król Gagik I Artsruni wybudował rezydencje. Do naszych czasów przetrwała jedynie katedra. Niewątpliwe jest o perełka architektoniczna. Z zewnątrz i wewnątrz ściany zdobią freski o przedstawiające sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Niestety wandale bardzo zniszczyli malowidła. Z wyspy roztacza się bajkowy widok na jezioro otoczone wysokimi górami. Pod koniec kwietnia góry pokryte są śniegiem. Warto się udać na wyspę na całodniową wycieczkę. Można ją zorganizować samodzielnie. Z miasta jedziemy dolmuszem (busik). Następnie wsiadamy na prom (odpływają co godzina) i po 30 minutach jesteśmy na wyspie. Niestety dolmusze nie kursują regularnie. Czekają aż zbierze się komplet pasażerów. Poza sezonem turystycznym trwa to kilkadziesiąt minut lub nawet dłużej. Trzeba być cierpliwym.
Drugi dzień poświęcamy na zwiedzanie miasta. Moim zdaniem Van jest jednym z ładniejszych miast południowo-wschodniej Turcji. Wycieczkę można zacząć od wspinaczki na Van Kalesi. Zamek zbudowano w 7 wieku p.n.e i położony jest na trudnodostępnej skale. Doświadczymy tego w czasie wspinaczki na frotyfikacje. Wysiłek zostanie zrekomplensowany pięknym widokiem na jezioro i miasto z murów zamkowych.
Resztę dnia możemy spędzić spacerując ulicami Van, popijając herbatę w towarzystwie Kurdów i odpoczywając w miejskich parkach.

Ararat i Dogubayazit

Wczesnym ranekiem jedziemy autokarem z Wan do Dogugayazit wzdłuż granicy z Iranem. O wschodzie słońca zza szyb pojazdu roztacza się wspaniały widok na duży i mały Ararat. Jeżeli będziecie jechali wzdłuż granicy to stąd roztacza się najpiękniejszy widok na dwie słynne góry. Róbciej jak najwięcej zdjęć.
Bazą wypadową na Ararat jest Dogubayazit. W niewielkiej górskiej miejscowości jest mnóstwo hoteli i jedna ulica/deptak, przy której toczy się lokalne i turystyczne życie. W lecie jest to punkt wypadowy dla alpnistów, którzy chcą zdobyć najwyższy szczyt Turcji (5137 m n.p.m.). Dla mniej doświadczonych wspinaczy pozostaje Mały Ararat 3896 m n.p.m. Niestety na początku maja szlaki są jeszcze zamknięte. Pozostaje delektować się widokami z daleka i zwiedzać górskie wioski.
Jeden dzień możemy przeznaczyć na piszą wycieczkę do pałacu Ishak Pasa Sarayi, położonego ok. 5 km od centrum Dogugayazitu. Malowniczo położona siedziba kurdyskiego emira jest ciekawą atrakcją. Pałac z XVIII wieku jest mieszanką kilków stylów: ormiański, perski, gruziński i osmański. W środku największe wrażenie robi wspaniale ozdobiony meczet i mroczne, zimne cele, w których byli przetrzymywani więźniowie. W niektórych pomieszczeniach więziennych nie było drzwi. Więźniowie byli spuszczanie na linie przez otwory. W ten sposób również dostarczano posiłki. Z pałacu roztacza się widok na ruiny fortyfikacji uratyjskiej Niestety tylko niewielkie fragmenty zachowały się do dzisiejszych czasów. Mimo wszystko widok jest imponujący.

Kars i Ani

Ani, opuszczone biznantyjskie miasto na granicy z Armenią, jest jedną z większych atrakcji we wschodniej Turcji. Okres swietności przeżywało w X i XI wieku i z tego czasu zachowała się większość zabytków. Miasto zawdzięczało rozwój położeniu w okolicach szlaków handlowych. W 1250 roku atak Mogołów bardzo zniszczył osadę, co zmusiło wielu mieszkańców do emigracji. Ostateczny cios zadała natura. W 1319 roku silne trzesienie ziemi doprowadziło do całkowitego opuszczenia miasta. Najbardziej okazale prezentuje się bizantyjska katedra i meczet. Ani jest “a must” w czasie pobytu we wschodniej Turcji.
Kars jest ładnym miastem, w którym miesza się architektura otomańska i rosyjska. Największą atrakcją jest twierdza z XVI wieku. Możemy również obejrzeć stare łaźnie i zabytkowy most.

Erzurum i Pasinler

Erzurum jest ładnym miastem z mnóstwem sklepów i pawilonów handlowych. Zabytków jest niewiele i wystarczą 2-3 godzin, żeby zobaczyć wszystkie. Najbardziej podobały mi się Çifte Minareli Medrese i Ulu Cami.
Gdy znajdziemy się w Erzurum (przystanek obok Çifte Minareli Medrese) musimy koniecznie pojechać podmiejskim autobusem do Pasinler. Miejscowość słynie z siarkowych gorących źródeł. Kąpiel w prywatnym basenie kosztuje 30 lirów i jest dobra na choroby skóry, osteoporozę i reumatyzm. Przed kąpieląi warto wdrapać się na zamkowe wzgórze. Po drodze będziemy przechodzili przez klimatyczną turecką favelę, czyli dzielnicę biedy. Panie są ubrane w tradycyjne muzułmańskie stroje, czasem czarne, innym razem kolorowe. Dzieci które chętnie pozują do zdjęć.
Z zamkowych ruin, które same w sobie nie są ciekawe, roztacza się panoramiczny widok na Pasinler.

Trabzon

Trabzon to duże miasto nad Morzem Czarnym ze świetnie rozwiniętą infrastrukturą turystyczną.
W miejscowym biurze turystycznym koniecznie trzeba wykupić całodniową wycieczkę do wspaniałego Sumela Monastery. Klasztor jest wkomponowany w olbrzymią skałę. Kolejna atrakcja, której nie możecie pominąć zwiedzając wschodnią Turcję. Warto upewnić się, że program wycieczki obejmuje Karaca Mağarası. Najpiękniejsza, wręcz bajkowa jaskinia w Turcji. Nie jest zbyt duża, ale formacje skalne zachwycają. Jaskinia jest bardzo gustownie podświetlona. Sumela Monastery i Karaca Mağarası nie zwiedzimy korzystając z transportu publicznego. Jeżeli nie mamy do dyspozycji auta, wykupmy zorganizowaną wycieczkę. Niestety w obu atrakcjach nie można robić zdjęć.
Trabzon jest dość rozległym miastem i obejrzenie wszystkich atrakcji zajmie nam cały dzień. Warto wspomnieć o Saint Sophia która powstała w XIII wieku jako kościół bizantyjski. W XV lub XVI wieku kościół został przekształcony na meczet. W 1964 roku z meczetu zrobiono muzeum, żeby w XXI wieku ponownie zmienić na meczet. Niestety zgodnie z Islamem w meczecie nie można przedstawiać postaci i mozaiki na podłodze pokryto dywanem, podobnie zakryto część fresków które zobiły sufit świątyni.
Na koniec dnia pospacerujmy wzdłuż Morza Czarnego.

Pożyteczne rady

  • Wiza. W 2015 roku obowiązują jeszcze wizy do Turcji. Najkorzystniej jest je zakupić w systemie e-visa na stronie https://www.evisa.gov.tr/en/. Zaoszczędzimy kilka dolarów i ominą nas kolejki na lotnisku po VOA.
  • Tureckie Liry – wymiana pieniędzy. Najbardziej opłaca się wymienić pieniądze na Grand Bazar w Istambule. Wokół bazaru znajdziemy kilka kantorów z najlepszymi kursami wymiany. Jednak będziemy potrzebować lokalnych pieniędzy już na lotnisku. Najkorzystniej wymienimy euro i dolary w kantorze najbardziej oddalonym od punktów odprawy. Jak tam się dostać:
    Po przejściu odprawy paszportowej i odbiorze bagażu kierujemy się w prawo, w stronę stacji metra. Po drodze mijamy biuro informacji turystycznej, w którym warto zaopatrzyć się w darmową mapę Istambułu. Po przejściu 20 metrów dochodzimy do kantoru, w którym kurs wymiany jest znacznie lepszy niż u konkurencji na lotnisku. Prowizją wynosi 2%, a w pozostałym kantorach 4%.
  • Karta miejska w Istambule. Większość zabytków stolicy Turcji znajduję się w dzielnicy Sultanahmet i można je zwiedzić pieszo. Jednak, gdy zdecydujemy się zwiedzić oddalone od starówki miejsca przyda się karta na podróżowanie transportem miejskim. Najlepiej ją nabyć na lotnisku w biurze informacji turystycznej lub w jednym z automatów przy wejściu do stacji metra. Za kartę płacimy depozyt 7 lirów plus doładowanie. Polecam 10-20 lirów. Korzyści z zakupu karty są istotne. Bilet jednorazowy kosztuje w 2015 roku 4 liry, a w przypadku posiadania magnetycznej karty zapłacimy 2,20 lira. Przykładowo podam koszt przejazdu do/z lotniska do dzielnicy turystycznej Sultanahmet:
      • autobus lotniskowy: 14 lirów
      • komunikacja miejska z przesiadką( metro i tramwaj), bilet jednorazowy: 8 lirów
      • komunikacja miejska, karta miejska: 4,40 lira
Z karty miejskiej można korzystać w metrze, tramwajach, autobusach, promach.
Karta jest świetnym rozwiązaniem, ale ma jedną wadę. Bardzo trudno jest otrzymać zwrot depozytu na lotnisku. Na peronie metra nie ma żadnych punkty obsługi klienta komunikacji miejskiej. Kartę lub bilet jednorazowy można dostać w automatach. Ale automaty nie mają opcji zwrotu karty. Najlepszym rozwiązaniem jest odstąpienie karty innym podróżnym. Jeśli przylecicie do Istambułu i odlatujący turysta proponuje Wam kartę transportu miejskiego, bierzcie bez wahania. Należy zapłacić za depozyt 7 lirów za kartę + ewentualnie zakodowane pieniądze na bilecie. Ile zostało na karcie możemy sprawdzić w automacie.
Jeśli jedziemy w grupie nie kupujcie więcej niż jedną kartę. Karta jest na okaziciela i może z niej korzystać kilka osób. Przechodząc przez bramki będziecie podawać sobie plastik z kodem magnetycznym.
Brak punktu w którym możemy oddać kartę o otrzymać depozyt jest haniebnym zaniedbaniem władz miasta i zostawia niesmak na samym końcu wyprawy do stolicy Turcji.
  • Ceny hoteli zależą od pory roku, miejsca i standardu. Najdroższe są w Istambule. W sezonie kosztują około 150 lirów za pokój dwuosobowy ze śniadaniem. Poza sezonem 80-120 lirów. We wschodniej Turcji i Kurdystanie jest trochę taniej 70-120 lirów.
  • Ceny posiłków. Jedzenie w Turcji nie jest tanie. Kebap z ayron (słony bardzo dobry kefir) czy herbatą kosztuje 4-7 lirów. Za obiad zapłacimy od kilkunastu do 30 lirów. Z napojów najtańsza jest wyborna turecka herbata serwowana w małych szklaneczkach od 1 do 3 lirów. Bardzo polecam soki ze świeżo wyciskanych owoców. Najtańszy jest sok z pomarańczy i grapefruita : 1-2 lira, granat: 3-5 lirów
  • Meczety. Zwiedzania meczetów najlepiej zacząć w pewnej odległości od budowli. Bardzo okazale prezentują się z dystansu. Charakterystycznymi cechami meczetów są minarety i kopuły. Wchodząc na teren meczetu zatrzymajmy się na chwile na dziedzińcu. Poszukajmy fontanny lub ściany z kranami. Zgodnie z zasadami Koranu Muzułmanie przed modlitwą dokonują ablucji. Zewnętrzne ściany budowli i wnętrza zdobią jedynie cytaty z Koranu i motywy roślinne, geometryczne. Przedstawianie postaci ludzkich, zwierząt, czy scen z życia Mahometa jest zabronione w Islamie. Rozpraszałyby one tylko wiernych w czasie modlitwy. Przed wejściem do sali modlitewnej obowiązkowo zdejmujemy buty. Możemy zrobić to bez obaw, że pobrudzimy lub zmarzną nam nogi. Podłogi wyłożone są grubymi dywanami. Zgodnie z regułami budowy meczetów naprzeciw wejścia znajduje się ściana zwana kibli, która powinna wskazywać kierunek Mekki. Muzułmanie modlą się w kierunku Mekki. Na środku kibli znajduje się ozdobione wgłębienie zwane mihrab w którym w czasie piątkowych modlitw ( u Muzułmanów piątek ma charakter chrześcijańskiej niedzieli) staje muzułmański duchowny zwany Imamem. W meczecie znajdziemy również ambonę zwaną mihrab z której Imam wygładza kazania. W przeciwieństwie do kościołów nie ma żadnych ławek czy mebli. Zwiedzając sale modlitewne kolejnych meczetów odnosimy wrażenie déjà vu. Uważam, ze warto się podziwiać meczety z zewnątrz. W środku najciekawsze są świątynie muzułmańskie, które wcześniej były kościołami. Wnętrza pozostałych są złudnie do siebie podobne, szczególnie dla turystów nie znających języka arabskiego i symboliki muzułmańskiej.
  • Google Map Offline. Do zwiedzania Istambułu czy innych większym miast Turcji warto się przygotować. Proszę zrobić listę atrakcji które chcemy zobaczyć. Następnie nanieść te pozycje na mapę google w smart phonie i zapisać ją jako offline. Dzięki temu chodząc po Istambule nie będziemy błądzić. GPS i mapa ułatwią nam znalezienie wybranych atrakcji.
  • Autokary. Przejazd autokarami w Turcji to prawdziwa przyjemność. Pojazdy są czyste i z reguły jest dużo miejsca na nogi. W siedzeniach wmontowane są telewizory. Na początku podróży steward częstuje darmowymi napojami i ciastkami. W przypadku długiej trasy poczęstunek jest powtórzony pod koniec podróży. Drogi, którymi jeździmy są świetne i niewiele odbiegają od zachodnich autostrad.
  • Hammam. Koniecznie musimy się wybrać do słynnych tureckich łaźni. Na kąpiel warto przeznaczyć co najmniej dwie godziny. Po wejściu do łaźni dostajemy kluczyk do szatni, w której się przebieramy. Idziemy do sauny, gdzie spędzamy kilkanaście minut. Myjemy się lub korzystamy z tzw masażu, czyli myją nas pracownicy. Bez obaw nikt nie zagląda i dotyka części intymnych. W czasie całego pobytu w łaźni mamy ręcznik na biodrach. Po saunie i toalecie idziemy do specjalnego zamkniętego pomieszczenia, gdzie możemy dokończyć toalety części intymnych. Wychodząc dostaniemy komplet ręczników, którymi owijamy mokre ciało. Na końcu warto odpocząć kilkadziesiąt minut. Poczytać, porozmawiać z Turkami. Tradycyjny hammam nie jest koedukacyjny. Panie i ponowie chodzą do osobnych łaźni. Najlepiej wybrać się do zabytkowych hammamów i na własnej skórze doświadczyć toalety z zamierzchłych czasów. Ceny są bardzo różne. W Erzurum byłem w XVI wiecznym Boyahane Hamamı, za który zapłaciłem 17 lirów (cena z masażem). Na tureckiej riwierze zapłacimy kilkadziesiąt euro.
  • W większości krajów, które odwiedziłem ludzie byli sympatyczni. Również Turcy i Kurdowie, których poznamy z dala od najpopularniejszych szlaków turystycznych, są bardzo gościnni. W autobusach miejskich, gdy pytaliśmy o cenę biletu lub docelowy przystanek miejscowy nie tylko udzielił informacji, ale również kupił bilet. Podobnie w tak popularnych w Turcji herbaciarniach. Siedzimy i popijamy wyborny napój. Prosimy o rachunek, a tu okazuje się, że zapłacone. Za każdym razem chciałem oddać pieniądze, ale gościnni mieszkańcy Turcji nie chcieli o tym słyszeć. A czasem wręcz się obrażali.
Oczywiście zdarzali się oszuści lub naganiacze, ale bardzo rzadko.

Wstęp do wycieczki z biura podróży

Na wycieczkę do Turcji pojechaliśmy z biura podróży GTI. Koszt stacjonarnego pobytu wyniósł 1100 zł. W cenę wliczone były:
  • przelot w obie strony
  • ubezpieczenie
  • opieka rezydenta
  • śniadania i obiadokolacje. Napoje do wieczornego posiłku były ekstra płatne
Wybraliśmy 3 gwiazdkowy (po tej cenie tylko takie były oferowane) hotel Diamond w centrum Alanyi. Hotel oddalony był od plaży ok. 300 m. Oczywiście leżenie na plaży przez dwa tygodnie nie wchodziło w rachubę.
Następnego dnia po przylocie udaliśmy się do lokalnego biura podróży, aby wykupić dostępne wycieczki i inne atrakcje. Pakiet obejmował:
  • Kapadocje (3 dni)
  • Pamukkale (2 dni)
  • Aspendos
  • Hammam (publiczna łaźnia z masażem)
  • Aqua Park
  • Rafting

Łącznie zapłaciliśmy ok. 125 Euro/osobę. Dla porównania GTI oferowało 2 dniową wycieczkę do Kapadocji po 85 Euro. W Alanyi można znaleźć mnóstwo biur podróży oferujących po podobnych cenach w/w atrakcje. Widziałem również 2 biura podróży z polska obsługą. W tych biurach można wykupić wycieczki z polskojęzycznym przewodnikiem. Zdecydowanie odradzam kupno wycieczek w biurze, z którego przyjechaliście do Turcji. Na pewno przepłacicie kilkukrotnie.

Hammam

Pierwszy dzień spędziliśmy na plaży oraz w tureckiej łaźni. Wizyta w Hammamie rozpoczęła się od kilkunastominutowego pobytu w saunie. Następnie zaproszono nas do łaźni gdzie odbył się peeling połączony z masażem. Wyglądało to bardzo ciekawie. Mianowicie w sali był ogromny stół pokryty wodą i aromatycznymi mydlinami. Masażysta pokrywał ciało 'ofiary' mydłem, następnie za pomocą odpowiedniej szczoteczki dokonywał peelingu, płukanie i krótki masaż. Po tych zabiegach przechodziło się do sali właściwych masaży, gdzie atrakcyjne Turczynki robiły masaż całego ciała. Pobyt w Hammamie to świetny relaks dla zmęczonego podrożą, a przede wszystkim całoroczną harówką ciała.

Kapadocja

Na 3 dniowa wycieczkę do Kapadocji wyruszyliśmy o 5.30. Co to za wakacje, na których trzeba wstawać przed 5 rano?;).
Do przejechania mieliśmy kilkaset kilometrów. W czasie drogi przewodnik opowiadał o Turcji i panujących tam zwyczajach. Pokazywał różne ciekawostki m.in. cedry.
Po drodze zatrzymaliśmy się w Konyi. Zwiedziliśmy muzeum Mawlewitów zwanych wirującymi derwiszami. W budynku jest mauzoleum poświęcone twórcy zakonu - Mavlanie, oraz włosy z brody Mahometa. Wśród zwiedzających przeważali pielgrzymi.Warto dodać, że dla Turków Konya ma duże religijne znaczenie, podobnie jak Częstochowa dla Polaków.
Pod koniec dnia dojechaliśmy do celu. Zakwaterowani zostaliśmy w bardzo ładnych hotelu wykonanym ze skały pochodzenia wulkanicznego.
Następny dzień spędziliśmy na zwiedzaniu pięknych zakątków Kapadocji. Formy skalne, jakie tam stworzyła natura są niewiarygodne. Wręcz trudno uwierzyć, że były one tworem przyrody, bez ingerencji ludzi. Obejrzeliśmy również podziemne miasto oraz kościół bizantyjski wykuty w skale z dobrze zachowanymi malowidłami. Niemniej jednak największe wrażenie robią formy skalne. Każda z tych atrakcji była szczegółowo omawiana przez przewodnika.
Do wad tej wycieczki należały:
  • pominięcie w programie Open Air Museum. A nawet nie było możliwości opcjonalnej zwiedzenia muzeum. Przy zakupie wycieczki żądajcie konkretnych informacji na ten temat!!!
  • zbyt mało czasu na podziwianie form skalnych. Proszę uznać to za bardzo subiektywną ocenę, gdyż ja mógłbym tam chodzić i podziwiać cały dzień. Tylko z tego powodu kilkadziesiąt minut było dla mnie za krótko.

PAMUKKALE, HIERAPOLIS

Po jednym dniu odpoczynku pojechaliśmy na kolejną wycieczkę. Pamukkale słynie z tzw. Bawełnianych Zamków, czyli białych osadów wapiennych. Z daleka kojarzyło mi się ze śniegiem. Pierwsze wrażenie jest imponujące. Po bliższym zapoznaniu się z tym cudem przyrody widać nieodpowiedzialną ingerencje człowieka.
Bawełniane zamki można podzielić na trzy części: 1-świetnie utrzymana, 2 -widać, że renowacja idzie w dobrym kierunku, 3 -trudno uwierzyć, że kiedyś wyglądała jak pierwsza część.
Po wapiennych osadach można boso brodzić w wodzie. Jest również możliwość kąpieli błotnych - nacieramy się wapiennym osadem. Ponoć służy to naszemu zdrowiu.
Opodal Bawełnianych Zamków znajdują się ruiny starożytnego miasta Hierapolis. Na szczególną uwagę zasługuje dobrze zachowany rzymski teatr z II wieku.
Zakwaterowani zostaliśmy w bardzo ładnym hotelu z basenem i gorącymi źródłami. Po męczącej podróży autokarem i zwiedzaniu Pamukkale i Hierapolis świetnym relaksem była wieczorna kąpiel w wodzie o temperaturze ok. 40 stopni z naturalną domieszką żelaza.

ASPENDOS

Wycieczka do jednego z najlepiej zachowanego teatru starożytnego trwała cały dzień. Teatr został wybudowany na początku naszej ery. W okresie świetności zasiadało w nim ok. 20 tys. widzów. Do tej pory wyśmienity stan zabytku, a przede wszystkim jego doskonała akustyka jest wykorzystywana w trakcie koncertów z reguły muzyki poważnej. W trakcie wycieczki odwiedziliśmy również bardzo słabo zachowane ruiny starożytnego miasta w Side oraz wodospad Kursunlu.
Niestety połowę czasu spędziliśmy na zwiedzaniu w/w atrakcji, podczas gdy drugą połowę w sklepach ze skóra i złotem. Wykupując jakąkolwiek wycieczkę zostaniecie zawiezieni do 'fabryk' dywanów, złota, skór, garnków itp. Zwiedzanie centrów handlowych ma dwa aspekty. Na początku jest pokaz tkania dywanów, produkcji garnków lub skór na atrakcyjnych rosyjskich modelkach, a później przechodziliśmy do salonu sprzedaży. Tam stawaliśmy przed ambitnym wyzwaniem - odszukanie wyjścia ze sklepu. Czasami znalezienie dobrze zakamuflowanych drzwi zajmowało dobrych kilka minut.

INNE ATRAKCJE

  • Rafting - świetna i zupełnie bezpieczna zabawa. Zafundowaliśmy sobie spływ 17 kilometrowym odcinkiem górskiej rzeki. Do wyboru był 2 osobowy kajak i 8 osobowa łódź z przewodnikiem. Polecam kajak. Emocje są dużo większe, gdy jesteście skazani na własne umiejętności.
  • Aqua Park - alternatywa do leżenia na plaży i kąpieli w morzu czy hotelowym basenie. Dostępnych było kilkanaście zjeżdżalni o różnym stopniu emocji. Oczywiście najlepsza była Kamikaze. Najwięcej strachu wzbudzała w kolejce oczekujących. Natomiast zjazd był tak szybki, że nawet nie zdążyłem zacząć się bać. Po dwóch, trzech godzinach po dwa razy skorzystałem z każdej zjeżdżalni i miałem ich serdecznie dosyć. Relaks na wygodnych leżaku urozmaicały piękne Ukrainki i Rosjanki w stringach.
  • Na PLAŻOWANIE I KĄPIELE W MORZU ŚRÓDZIEMNYM zostało raptem kilka dni. W Alanyi plaże są duża mniej atrakcyjne niż nasze nad Bałtykiem. Natomiast kąpiel w morzu o temperaturze ponad 20 stopni to prawdziwa frajda.
  • NOCNE ŻYCIE toczy się w barach i na dyskotekach. Warto wybrać się jednej nocy na turecką dyskotekę (wstęp za darmo, ale drinki drogie). Widziałem dyskotekę czteropoziomową o świetnym wystroju. Poza tym niektóre turystki bardzo wczuwają się w wakacyjną atmosferę tańcząc na barze w bikini.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

  • Kupując wycieczki w miejscowych biurach podróży czy pamiąteczki targujcie się. W przypadku zakupu kilku wycieczek możecie liczyć na spory rabat. Zdecydowanie odradzam kupno wycieczek w biurze podróży, które organizowało Wam przylot i zakwaterowanie. Na pewno słono przepłacicie.

  • W czasie wycieczek odwiedzane są centra handlowe: fabryki skór, złota, garnków itp. Niestety nie ma możliwości pominięcia tych 'atrakcji'. Jak dużo czasu zostanie poświecone na wizytę w sklepie z biżuterią zależy od uczestników wycieczek. Z mojego doświadczenia wynika, że najbardziej nawiedzeni są Rosjanie. Potrafią oglądać skóry czy złoto godzinami. Oczywiście ta opinia jest krzywdząca dla wielu Rosjan, ale w każdej wycieczce znajdzie się zakała z tego kraju. Najlepsi są Niemcy - 10 minut i po wizycie.

  • Kapadocja. Kupując wycieczkę do Kapadocji żądajcie informacji od handlowca czy program obejmuje zwiedzanie Open Air Museum. Jeżeli nie, to czy będzie można zwiedzić muzeum na własną rękę.

  • Hammam. Warto wybrać się na turecki masaż na początku pobytu. Ponoć po peelingu opalenizna jest duża ładniejsza i trwalsza.

  • CENY na riwierze tureckiej są wysokie. Przykładowo za piwo (sikacz pod nawą Efes) płaciliśmy od 3 do 7 Euro. Najwyższe ceny były na dyskotekach, ale wstęp był za darmo. Warto przejść się raz na dyskotekę, aby przynajmniej zobaczyć jak zostały urządzone.

  • Turcja jest świetnym miejscem dla Pań poszukujących wakacyjnych sex-wrażeń. Bez względu na typ urody, każda pani znajdzie miejscowego adoratora. Panowie raczej niewiele zwojują u miejscowych piękności.

  • Niestety dwa tygodnie na obejrzenie chociażby samych perełek Turcji to zdecydowanie za mało. Mam nadzieje, że w przyszłości odwiedzę ten wspaniały kraj ponownie. I tak się stało kilka lat później, a relacje podróży znajdziecie na początku tego post'a.