ad

Translate

Iran


Trasa Wyprawy


Wstęp

Podróż do Iranu jest męcząca, ale niezwykle ciekawa. Lecimy ukraińskimi liniami lotniczymi z przesiadką w Kijowie. W stolicy Ukrainy lądujemy około godziny 8.00, samolot do Iranu startuje o 20.00. Mamy 12 godzin na zwiedzaniu Kijowa, z czego skrupulatnie korzystamy. Również w drodze powrotnej mamy kolejne 12 godzin na pobyt w stolicy Ukrainy. Kijów jest bardzo ładnym miastem z wieloma atrakcjami. W ciągu dwóch dni można zobaczyć jedynie perełki. Trzy, cztery dni byłoby optymalne. Mimo wojny na wschodzie Ukrainy w stolicy jest całkowicie bezpiecznie. Dodatkową zaletą miasta są niskie ceny. W internecie znajdziecie wiele stron i blogów opisujących zabytki Kijowa. Z pewnością warto zajrzeć na:

Wiza na lotnisku (VOA), najlepszy kantor w Iranie

Po całodziennym pobycie w Kijowie wsiadamy do samolotu. Lot ze stolicy Ukrainy do Teheranu trwa ok. 4 godzin. O 1.30 w nocy opuszczamy samolot i w sporej grupie podróżników z całej Europy zmierzamy niedużej hali w której można nabyć wizę (VOA). Na hali otwarte są cztery okienka. Jedno jest opisane jako bank, dwa mają szyld wiza i ostatnie ubezpieczenie. Procedura uzyskania wizy trwa ok. 3 godzin. Wszyscy na początku szturmują okienka z napisem visa, ale to jest błąd, który my również popełniliśmy. Jeżeli chcemy skrócić niehumanitarną procedurę postępujcie zgodnie z poniższą instrukcją:
  1. Najpierw zmierzamy do okienka z tabliczką 'Insurance'. Można, w zasadzie należy w nim wykupić ubezpieczenie na koszty leczenia na terenie Iranu. Koszt 15 euro. Moim zdaniem lepiej wykupić ubezpieczenie na lotnisku w Iranie niż przepłacać u ubezpieczycieli w kraju pobytu. Jeśli jednak wolimy się ubezpieczyć w Polsce to koniecznie żądajmy od agenta/ubezpieczyciela żeby na polisie wydrukował „Iran- Insurance” lub tym podobne. Tak, to musi być po angielsku. Bez takiej informacji urzędnik na lotnisku nie uzna naszej polisy i trzeba będzie ponownie się ubezpieczyć na lotnisku.
  2. Z irańską polisą lub informacją, że mamy wykupioną polisę udajemy się do okienka z napisem visa i pobieramy formularz wizowy. Bez względu na ilość osób, która nam towarzyszy dostaniemy tylko jeden formularz. Pamiętam zrozpaczoną minę Ukrainki, która w wąskiej rubryce musiała wpisać cztery osoby. Nie ma sensu wcześniej iść po formularz, gdyż nie zostanie on wydany bez okazania zaświadczenia z okienka 'insurance'. Iście korporacyjna lub unijna biurokracja. Pobranie kilku formularzy, przez każdą osobę z grupy, również nie ma sensu. Pracownik sekcji wizowej przed wydaniem formularza zaznacza, że wszystkie osoby, które przyjechały razem muszą być wpisana na jednej kartce.
  3. Formularz wypełniamy zgodnie nie tyle zgodnie z prawdą, co ze zdrowym rozsądkiem. Warto pamiętać, że dziennikarze, policjanci, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości nie są mile widziani w Iranie. Bardzo dyplomatycznym określeniem na biurwy wszelkiego rodzaju jest 'clerk'. W rubryce 'sponsor' wpisujemy adres naszego hotelu i nazwisko pracownika, z którym korespondowaliśmy w sprawie rezerwacji. Dla potrzeb wizowych należy zrobić rezerwacje w hotelu co najmniej na pierwszy dzień. Email potwierdzający z adresem hotelu proszę wydrukować i zabrać ze sobą. Podróżując drogą lotniczą do Iranu trzeba mieć wykupiony bilet powrotny. Numer lotu i datę wpisujemy we wniosku wizowym.
  4. Z wypełnionym wnioskiem udajemy się po raz kolejny do okienka visa i składamy wniosek. I czekamy....
  5. Czekamy... Nie ma co się tłoczyć przy okienkach z napisem visa. Nazwiska osób, których wnioski zostały rozpatrzone są głośno wyczytywane przez pracownika lotniska i powtarzane do skutku przez zniecierpliwionych towarzyszy niedoli wizowej stłoczonych wokół okienek wizowych. Zatem zrelaksujmy się na godzinkę lub półtorej siedząc na nielicznych krzesłach lub ,co wygodniejsze, leżąc na podłodze. Można się zdrzemnąć, jeśli dacie radę.
  6. Wyczytali nasze nazwiska. Przepychamy się do okienek przez kordon podróżników i pobieramy kwitek do zapłaty. Z kwitkiem idziemy do okienka bank i uiszczamy 60 Euro. 60 Euro było w kwietniu 2016 r. W maju 2016 r. cena VOA wzrosła do 75 Euro.
  7. Po uiszczeniu opłaty wizowej wracamy z potwierdzeniem do okienka visa i otrzymujemy paszport. HURA jesteśmy w Iranie.
Przepisy dotyczące wjazdu do Iranu zostały znacznie zliberalizowane w 2016 r. W necie znajdziecie informacje, które już są nieaktualne. I tak:
  • Nie jest już prawdą, że trudno uzyskać wizę na lotnisku. Również nie jest już aktualne, że VOA jest wydawana na max 14 dni.Maksymalny okres pobytu to 30 dni, a jeśli chcemy zostać dłużej to możemy się ubiegać o przedłużenie wizy w większych irańskich miastach. Uzyskamy ją bez problemu.
  • Podobno nie jest już problemem izraelska wiza w paszporcie. Ale ten news proszę zweryfikować z osobą której udało się wjechać do Iranu z żydowską wizą w paszporcie. Natomiast nie zostaniecie wpuszczeni do Izraela z irańską wizą w paszporcie.
Zanim opuścimy lotnisko wymieńmy pieniądze. Teheran pod tym względem jest wyjątkowy. Na międzynarodowym lotnisku kurs wymiany jest (a raczej był w 2016 r.) najlepszy. Warto wymienić większą kwotę. Kantor znajduje się na I piętrze, w hali odlotów. Po wymianie kasy można udać się na zewnątrz i złapać taksówkę, którą właśnie przyjechali podróżni z Teheranu. Taksówkarz chętnie zawiezie nas do Teheranu po korzystnej cenie. Lepiej zarobić mniej niż wracać bez klienta do domu. My zapłaciliśmy 650 000 IRR. Oficjalna cena 25 USD, nie warto płacić więcej niż 20 USD. Przy czym okazało się, że i tak przepłaciliśmy dwukrotnie. Taksówka z Teheranu na lotnisko kosztowała nas 300 000 IRR.

Teheran

W stolicy Iranu spędziliśmy w sumie trzy dni. Teheran jest dużym, hałaśliwym i tonącym w smogu miastem. Na ogół jesteśmy zmuszeni do spędzenia dwóch dni w tym mieście bezpośrednio po przylocie do Iranu i tuż przed wylotem. Warto je wykorzystać na zobaczenie kilku atrakcji a nawet zostać dzień lub dwa dłużej i wybrać się na wycieczkę górską w otaczające stolice masyw górski Alborz. Przemieszczając się po Teheranie korzystajmy z transportu publicznego, najlepiej metro lub taksówek. Spacery po hałaśliwej aglomeracji proszę ograniczyć do niezbędnego minimum.
Atrakcje Teheranu:
  • National Jewel Museum (wstęp 200 000 IRA) – to kolekcja wspaniałych klejnotów z największym na świecie różowym brylantem, 192 karaty. Na mnie największe wrażanie zrobił globus i kareta bogato zdobione pięknym kamieniami szlachetnymi. Muzeum klejnotów proszę zamieścić na liście 'a must'.
  • Murale na byłej ambasadzie amerykańskiej w Teheranie są tak słynne, że po prostu trzeba je zobaczyć. Oczywiście sztuka uliczna jest za darmo. Ciekawe są reakcje Irańczyków na turystów robiących zdjęcia ostrym antyamerykańskim obrazom. Podchodzą i tłumaczą się: 'we don't think this way any more' lub 'this is not attitiude of Iranians, this is attitude of animals '. Bez obaw nikt nie będzie wobec nas agresywny i nie będzie próbował nas przegonić. Nikt nam nie zabroni oglądać murale czy robić zdjęć. To część Irańczyków jest zakłopotana najnowszą historią kraju. Ale Trump wyleczy ich z kompleksów;)
  • Golestan Palace – kompleks pałacowy złożony z kilkunastu budynków otoczonych ogrodem, do którego warto zajrzeć. Kupujemy bilet – wejściówkę do kompleksu i dwóch budynków 150 000 IRR. Opcjonalnie można dokupić bilety do 10 innych obiektów. Ale nie warto. Moim zdaniem warto zapłacić za wejściówkę plus kolejne 150 000 IRR za Main Hall. Gdybyście chcieli jednak zobaczyć wszystkie dostępne atrakcje to trzeba się liczyć z wydatkiem 1 000 000 IRR.
  • Milat Tower (bilet na taras widokowy kosztuje 120 000 IRR). Późne popołudnie jest najbardziej optymalne. Można zobaczyć panoramę Teheranu zarówno w dzień jak i w nocy. Warto się wybrać na Milat Tower. Warto pamiętać, żeby opuścić wieże przed 22, jeśli chcemy wracać komunikacją publiczną.
  • Ebrat Museum – muzeum powstało na terenie więzienia politycznego, w którym Savak (ubecy szaha) torturowali przeciwników politycznych i działaczy religijnych. Wstęp 100 000 IRR i na zwiedzenie trzeba poświęcić ok. 2 h, ale warto poznać kawałek współczesnej i tragicznej historii Iranu.
  • Darband czyli odpoczynek od wielkomiejskiego zgiełku. Do Darband położonej na zboczu góry dotrzemy metrem linią nr 1. Jedziemy do samego końca. Po opuszczeniu stacji metra wsiadamy do share taxi taxi khatteh (25 000 IRR) i jedziemy pod górę do Darband. W zależności o ilości czasu, którym dysponujemy można pochodzić po irańskich krupówkach, czyli krętą i wąską ulica która wspina się w górę i prowadzi wzdłuż górskiego potoku. Górska rzeka jest mocno zanieczyszczona i czasem wręcz śmierdzi. Wzdłuż ulicy jest mnóstwo kramów, restauracji i hoteli. Warto zatrzymać się na odpoczynek i skosztować soków ze świeżo wyciskanych owoców lub owoców kandyzowanych. Jeśli mamy cały dzień i odpowiednie obuwie to możemy się wybrać się na górski trekking. Myślę, że warto zobaczyć Darband np. ostatniego dnia tuż przed wylotem.
  • Bazar w Teheranie ma powierzchnie ok 10 km2. Jest tak olbrzymi, żeby zobaczyć niewielką część wspaniałego centrum handlowego potrzebujemy pół dnia. Z pewnością warto zabłądzić w krętych uliczkach i zakamarkach bazaru. W można przeczytać, że irańskie bazary to jedne z niewielu miejsc na świecie, gdzie można kupić rzeczy, które są produkowane z myślą o jakości. Nie ma zalewu tanich produktów z państwa środka. Nic bardziej mylnego. Bazary w Teheranie czy innych miastach to przede wszystkim chińskie produkty. Na szczęście nie brakuję pięknie zdobionych i mistrzowsko wykonanych dzieł irańskich rzemieślników np. miedziane naczynia, zastawy i oczywiście dywany. Warto zajrzeć do sklepu z dywanami posłuchać sprzedawcy, który z pasją opowiada o tkaniu dywanów, różnicach między produktami wykonanymi ręcznie i mechanicznie. A może skusimy się na zakup chociaż małego ściennego dywanu, który będzie nam przypominał wyprawę do Iranu. Trzeba jednak pamiętać, że ręcznie tkany dywan to duży wydatek.

Qom

Prowincjonalne miasto położone około 100 km od Teheranu. Qom ma ogromne znaczenie w życiu religijnym i politycznym Iranu. Jego wielkość związana jest z mauzoleum Fatimy al-Masumy (Bezgrzesznej), siostry ósmego imama Ali ibn Musa al-Reza. Jest to drugie najświętsze miasto w Iranie. Na pierwszym miejscu jest Mashhad, gdzie znajduje się grób samego imama Rezy. Natomiast Qom, które położone jest blisko stolicy odgrywa bardzo ważną rolę polityczną w państwie, gdzie religia miesza się z polityką. Tutaj działalność religijną i polityczną rozpoczął Ruhollah Khomeini, duchowy lider rewolucji w 1979 roku, a po obaleniu szacha pierwszy Najwyższy przywódca (Supreme leader).
Moim zdaniem na Qom wystarczy przeznaczyć pół dnia, o ile nie chcecie delektować się atmosferą jednego z najbardziej konserwatywnych miast Iranu. Z pewnością warto zwiedzić mauzoleum Fatimy z tłumami irańskich pielgrzymów.
Podróż zaczynamy w Teheranie. W stolicy jedziemy metrem na dworzec autobusowy e-Jonoub (dworzec dla autobusów jadących na południe kraju), gdzie kupujemy za ok. 130 000 IRR bilet do Qom. Można zabrać ze sobą duży bagaż. W Qom nie ma dworca. Autobusy zatrzymują się na dużym rondzie. Opuszczamy autobus i z bagażem wsiadamy do taksówki, która za 50 000 -70 000 IRR zawozi nas do sanktuarium. Z bagażem udajemy się do wejścia na teren kompleksu. Musimy przejść przed kontrolę bezpieczeństwa, gdzie można zostawić duży bagaż. Są dwa oddzielne wejścia dla kobiet i mężczyzn. Paniom za darmo zostanie wypożyczona tunika, którą szczelnie należy owinąć całe ciało. Turystom zostanie przydzielony darmowy przewodnik, który oprowadzi po kompleksie, opowie historię imama Rezy i jego siostry Fatimy. Jednocześnie przewodnik pełni rolę stróża, który pilnuje żeby innowiercy nie wchodzili do budynków sakralnych zlokalizowanych na terenie kompleksu, w tym do mauzoleum Fatimy. Grób siostry imama Reza można jedynie zobaczyć z zewnątrz. Wycieczka trwa kilkadziesiąt minut. Po odebraniu bagażu wracamy na dworzec-rondo i jedziemy dalej np. do Kashan. Oczywiście można spędzić w Qom więcej czasu, pochodzić ulicami, na których pełno duchownych i konserwatywnych mieszkańców, zwiedzić meczety czy bardzo skromne mieszkanie Khomeini'ego. Po śmierci przywódcy duchowego mieszkanie przekształcono w muzeum.

Kashan

Kashan to spokojne miasto, do którego warto zajrzeć, żeby zobaczyć XIX wieczne domy bogatych mieszczan i klimatyczny bazar. Możemy również zajrzeć do kilku meczetów.
W Kashen warto spędzić 1 pełny dzień. Kolejny poświęcimy na wycieczkę po okolicach.
Zaczynamy od zwiedzenia domów XIX wiecznych bogaczy. Olbrzymie rezydencje przypominają małe pałace z ogrodami i fontannami. Wchodząc do środka oglądamy jedynie puste, tzn pięknie zdobione ściany. W domach nie ma mebli czy przedmiotów codziennego użytku, które dałyby wyobrażenie jak żyli XIX wieczni perscy bogacze. Trzy najpopularniejsze to: Boroujerdi ha Residence, Tabatabaie Residence, Abbasian House. Ze względu na wysokie ceny biletów (150 000 IRA) wybraliśmy dwa ostatnie.
Abbasian House jest olbrzymi, ale ma stosunkowo skromne dekoracje. Natomiast Tabatabaie Residence jest mniejszy, ale pełen ciekawych rozwiązań architektonicznych i pięknych dekoracji ściennych.
Wieczorem należy się koniecznie wybrać na bazar, jeden z najbardziej klimatycznych w Iranie. Jest piękny i niezapomnianego uroku dodają mu stoiska z ręcznie wykonanymi działami sztuki rzemieślniczej. Bazar jest umieszczony pod dachem. Od czasu do czasu warto podnieść głowę, żeby zobaczyć piękne zdobienia ścian i sufitu. Na terenie bazaru znajdują się meczety, do których można zajrzeć jeśli są otwarte. Gdy zmęczy nas długi spacer koniecznie trzeba odpocząć w Hammam-e-Khan, stara łaźnie przekształcona w herbaciarnie. Wygodnie rozłóżmy się na miękkich dywanach i poduszkach. Skosztujmy dizzy (jedyno z niewielu irańskich dań, które mi smakowało. Przypomina gulasz wołowy), napijmy się herbaty i zapalmy shishę.

Okolice Kashan

Kolejny dzień poświeciliśmy na wycieczkę po okolicach Kashan. W Iranie litr benzyny kosztuje 0,40 zł, zatem za całodniowe wynajęcie taksówki zapłacimy 20-30 euro. Nie warto tracić czasu na przemieszczanie się transportem publicznym w promieniu 100-150 km.
I tak właśnie zrobiliśmy w Kashan. Za 20 euro wynajęliśmy taksówkę z przewodnikiem. Przewodnik świetnie mówił po angielsku i jednocześnie był kierowcą. Opowiadał wiele ciekawostek o zwiedzanych miejscach i Iranie. Przepytywał nas ze znajomości najnowszej historii Iranu i podobno wydaliśmy całkiem dobrze:). W czasie 6 godzinnej wycieczki zobaczyliśmy:
  • Bagh-e Fin – jeden ze słynniejszych ogrodów w Iranie. Zapewne dla Irańczyków przyzwyczajonych do pustynnego krajobrazu, zielony ogród to wspaniała atrakcja. Jednak dla Europejczyków sosny, zielona trawa i kwiatki wyglądają bardzo swojsko i nie warto wydawać 200 000 IRR.
  • Instalacje jądrowe – jadąc w kierunku Abyaneh mijamy instalacje jądrowe, które podobno mają służyć produkcji uranu do broni jądrowej. Dowcipny przewodnik zaproponował przedłużenie pobytu o 10 lat. Mieliśmy podjechać pod bramę i zrobić kilka fotek kompleksowi. Za szpiegostwo w Iranie wsadzają podobno na 10 lat. Na powierzchni niewiele widać. Wały zrobione z piasku skutecznie zasłaniają kompleks. Podobna instalacje atomowe znajdują się ponad 100 metrów pod ziemią.
  • Abyaneh – wioska powstała 2000 lat temu jest malowniczo położona na stoku góry. Oglądamy stare domostwa, zoroastriańską świątynie i kolorowo ubrane panie. Godzinę lub dwie można pochodzić po antycznej wiosce. Wstęp do wioski kosztuje 50 000 IRR i warto wydać te pieniądze.
  • Zoroastriańska świątynia ognia, a w zasadzie jej pozostałości. Fajnie się prezentuję z pewnej odległości
  • Ruiny zamku(castle) Hajan – podobnie jak świątynia ognia najlepiej prezentuje się z daleka. Do środka nie warto wchodzić.

Isfahan

Z Kashan jedziemy autobusem do Isfahanu za 170 000 IRR. Podróż trwa niecałe 3 godziny. Z dworca taksówka do Abir Kamir Hostel kosztuje 100 000 IRR. Koło dworca jest również stacja metra. Jeśli mamy wiedzę, że hotel znajduje się w pobliżu stacji metra, przejazd podziemną kolejką jest najlepszym rozwiązaniem. Za 2 osobowy pokój bez łazienki, ale ze śniadaniem płacimy 20 USD (700 000 IRR).
Kolejne dwa dni poświęcamy na zwiedzanie pięknego miasta.
Warto zacząć od spaceru po mieście, zajrzeć na bazar. Niestety wstęp do niemalże wszystkich atrakcyjniejszych budynków jest płatny i cena 200 000 IRR zmusza do ostrej selekcji. Tworzymy listę miejsc, które musimy zobaczyć, a resztę płatnych 'atrakcji' będziemy oglądać z zewnątrz.
Isfahan's Maydan-e Imam piękny i wielki plac o długości prawie 500 m. Wokół placu są pawilony handlowe i jedną z uliczek dostaniemy się na bazar. Wokół Isfahan's Maydan-e Imam trzy budynki przyciągną naszą uwagę. Wstęp do każdego to 200 000 IRR:
  • Masjed-e Imam – piękny meczet, ale niestety w 2016 r. jest w remoncie, co widać po rusztowaniach na kopule. W środku ustawiono również rusztowania co w znacznym stopniu zmniejsza atrakcyjność obiektu. Nie warto wchodzić w czasie prac konserwatorskich.
  • Qapu Palace – również w remoncie w 2016 r. Główną zaletą budynku jest taras, z którego można zrobić piękne zdjęcia na plac i otoczenie.
  • Masjede Jame – subiektywna ocena, nie warto.
Idąc z placu Isfahan's Maydan-e Imam w stronę Masjede-Jame będziemy mijali po drodze kilka meczetów. Koniecznie trzeba zajrzeć do Ali Mosque. W środku na malowidłach ściennych przedstawione są ludzkie postacie. To nietypowy widok w szyickich meczetach, a w sunnickich jest zabronione przedstawienie postaci ludzkich. Podnieśmy głowy do góry żeby zobaczyć jeden z najwyższych minaretów (48 m) w Iranie. Zanim dotrzemy do meczetu Masjede-Jame przechodzimy przez ogromny plac Imam Ali Square, który powstał 800 lat temu.
Masjede-Jame pięknie wygląda od strony dziedzińca. Również w nocy warto przejść się po okolicach. Meczet i plac są pięknie oświetlone. Natomiast w środku meczet rozczarowuje i moim zdaniem nie warto wydawać 200 000 IRR.
W Isfahan jest wiele parków, do których warto zajrzeć, żeby odpocząć i pogawędzić z Irańczykami. Na terenach zielonych znajdziemy zabytkowe pawilony, oczywiście wszystkie płatne. Zajrzeliśmy do dwóch Hasht Behesht i Chehel Sotun. Wstęp kosztował po 150 000 IRR i nie potrzebnie wydaliśmy 300 000 IRR.
Natomiast koniecznie trzeba obejrzeć dwa mosty Se-o-se Pol i Khaju Bridge. Zanim dotrzemy do rzeki warto zajrzeć do hotelu Abbasi. Obejrzeć zapierający dech ogród i wnętrze hotelowej restauracji. Można napić się herbaty, ale nie jedzcie lodów, które są niesmaczne. Se-o-se Pol to wspaniała konstrukcja z XVI wieku. Most otwarty jest jedynie dla pieszych. Spacerują po nich nie tylko nobliwe mężatki, skromnie ubrane w czarny czador, z mężami i gromadkami dzieci. Zobaczymy również na moście młode dziewczyny ubrane w obcisłe i krótkie płaszczyki z chustami ledwie zakrywającymi tył głowy. Owe nieskromne niewiasty spacerują po mostach lub brzegiem rzeki trzymając chłopaków za ręce. Brzeg rzeki został zagospodarowany przez władze miasta na park, w którym mieszkańcy urządzają pikniki. Most Se-o-se Pol jest bajecznie oświetlony nocą. Koniecznie trzeba go zobaczyć po zmroku.
Po drugiej stronie rzeki znajduje się dzielnica armeńska z dwoma wspaniałym kościołami Saviour's (Vank) Cathedral i Bethlehem Church. Kościoły są przepięknie ozdobione w środku w stylu bizantyjskim. Warto zobaczyć oba lub co najmniej jeden z nich. Wstęp po 200 000 IRR.

Yazd

Z Isfahan jedziemy autobusem do Yazd ( 130 000 IRR). Z dworca autobusowego do miasta proszę jechać specjalnym autobusem (5 000 IRR). W tyle autobusu jest sektor wyłącznie dla pań. W starym perskim mieście zatrzymujemy się w Jungle Hotel. Za 2 osobowy pokój z łazienką i śniadaniem płacimy 30 USD.
Yazd jest pięknym miastem, w którym można zatrzymać się na 3 dni. W starej części króluje architektura spotykana w krajach arabskich. Dobrze zachowane są stare budynki, gdyż nawałnice wojenne omijały trudnodostępne miasto położone na środku pustyni. Godzinami można spacerować wąskimi ulicami. Koniecznie trzeba zajrzeć do Masjed-e Jame (80 000 IRR). Po wieczornej modlitwie, można wejść za darmo. Warto również zajrzeć do Muzeum wody, gdzie zapoznani zostaniemy ze starożytnymi systemami nawadniania pól.
Prawie cały dzień poświęcamy na zabytki starożytnej religii Zoroastrian.
Wieże milczenia położone są na obrzeżach miasta. Można tam dotrzeć komunikacją miejską lub taksówką. Podróż autobusami trwa długo, więc lepiej pojechać taksówką. Dwie wieże milczenia umieszczono na pagórkach. Wspinaczka na położoną niżej trwa ok 15 minut i warto się wysilić. Z wieży roztacza się wspaniały widok na Yazd i budynki położone poniżej, które służyły jako pomocnicze w czasie ceremonii pogrzebowych. O ceremoniach pogrzebowych w religii zoroastriańskiej można przeczytać na stronie Wesołowskiego: https://wesolowski.co/2015/04/18/powietrzny-pogrzeb-iran/
W drodze powrotnej trzeba zajrzeć do Świątyni Ognia, gdzie już bardzo nieliczna społeczność Zoroastrian odprawia ceremonie religijne. Ogień podobno płonie bez przerwy od ponad 1 300 lat. Przy czym świątynie ognia były zlokalizowane w różnych miejscach. A do obecnej destynacji ogień został przeniesiony w XX wieku.
W Yazd można również zrobić zakupy. Już tradycyjnie włóczymy się po bazarze. Ale zamiast pamiątek kupuję okulary korekcyjne po 120 000 IRR. Przedziały cenowe to 80 000 – 150 000 IRR w zależności od szkieł i oprawek.

Okolice Yazd

W biurze turystycznym na ul. Jamme Mosque kupujemy za 15 USD od osoby wycieczkę po okolicach Yazd. Zorganizowana wycieczka trwa ok 6 godzin i obejmuje:
  • Kharanaq, gdzie oglądamy caravanserai (50 000 IRR), ale nie warto tam wchodzić.
  • Tuż obok Kharanaq jest fantastyczna wioska z okresu Safavidów (XV-XVII w). Chodzimy wąskimi uliczkami starej osady zbudowanej z mieszanki gliny i trocin. Można zajrzeć do każdego domostwa, gdyż obecnie wioska nie jest już zamieszkana.
  • span class="gruby">Chak chak (50 000 IRR) – Jest to grota, która przez wieki pełniła funkcje zoroastriańskiej świątyni ognia. Koniecznie należy ja zobaczyć. Z grotą związana jest łzawa legenda, którą ładnie opisał Szwendalus: http://www.szwendalus.pl/chak-chak-swiatynia-ognia-bez-ognia/
  • Narin Castle (150 000 IRR) zamek prezentuje się znakomicie z zewnątrz. W środku poza panoramicznym widokiem na okolice nie ma nic ciekawego. Nie warto wchodzić do środka.
  • Ice House (100 000 IRR) – służył do składowania lodu. Zimą z gór przywożono lód, który składowano właśnie w Ice House. Dzięki głębokiej dziurze wykopanej w ziemie i konstrukcji budynku lód nie roztopił się gorących letnich miesięcy i bogacze mogli pić zimne drinki w największe upały. Do środka pod żadnym pozorem proszę nie wchodzić. Do obejrzenia jest tylko dziura w ziemi. Z zewnątrz oczywiście warto zobaczyć, prezentuje się bardzo ciekawie.
  • Pigeon House (50 000 IRR) bardzo ciekawy architektonicznie budynek. Jego przeznaczeniem było gromadzenie odchodów gołębi, które wykorzystywano do nawożenia pól uprawnych. W środku jest tysiące małych wgłębień gdzie mogły bezpiecznie odpoczywać gołębie czy inne ptaki. Wejście dla ptactwa umieszczono tak wysoko, żeby żaden drapieżnik nie mógł się tam dostać. Warto zajrzeć do środka.
Warto również wybrać się na pustynię. Oczywiście proszę nawet nie próbować dostać się na pustynie indywidualnie. Biura podróży organizują wycieczki od 20 USD.

Qeshm

Po trzech dniach opuszczamy Yazd i autobusem jedziemy Bandar Abbas (210 000 IRR). Niestety tym razem nie udało nam się kupić biletu na VIP bus. Jedziemy całą noc. Warunki są bardzo przeciętne, ale niesamowici Irańczycy umilają podróż pogawędkami i żartami. Momentami w dyskusji uczestniczy prawie pół autobusu. Po męczącej podróży jedziemy taksówką na przystań (110 000 IRR) i promem (150 000 IRR) płyniemy na Qeshm.
W Qeshm zatrzymujemy się w Asmari Hotel. Pokój 2-osobowy z łazienką, bez śniadania kosztuje 20 USD (700 000 IRR).
Qeshm jest wyspą na Zatoce Perskiej. Panują tu straszne upały. Planując pobyt należy mieć na uwadze że w godzinach 10.00-14.00 lepiej spędzić czas pod dachem lub leżąc na w parku pod palmą. Dobrym miejscem na relaks jest park Zeyton położony tuż nad zatoką. Taksówka z hotelu do parku kosztuje 50 000 IRR. W parku można się rozłożyć na trawie w cieniu palm. Nieliczni faceci kąpią się w kąpielówkach w ciepłych wodach zatoki. Kobiety bardzo rzadko wchodzą do wody, a gdy to się zdarza to są kompletnie ubrane. To dość egzotyczny widok dla Europejczyka przyzwyczajanego do widoku pań w bikini czy topless. A dla pań plażowanie w ubraniu zakrywającym niemalże całe ciało nie jest delikatnie mówiąc komfortowe. Jednak Iranki przyzwyczaiły się do takiej formy wypoczynku i masowo piknikują na plaży.
W ciągu dnia Qeshm – miasto na wyspie jest wymarłe. Ożywa późnym popołudniem i życie kwietnie nocą. Wtedy warto udać się na spacer. Wzrok przyciągają kolorowo ubrane panie. W pozostałych częściach Iranu dominuje czerń. Można wybrać się na spacer do Portugese Castle. Zamek to ruiny, za które trzeba zapłacić 60 000 IRR. Wystarczy zobaczyć go z zewnątrz. Oczywiście wstępujemy na lokalny bazar, który jest zlokalizowany po dachem. Przeważają przedmioty codziennego użytku.
Za 400 000 IRR od osoby wykupujemy w hotelu wycieczkę po wyspie. W cenę wliczone są bilety wstępu. W czasie wycieczki zwiedzamy:
  • Khorbas Caves – ładnie prezentuje się z zewnątrz. Eksploruje się nią wąskimi tunelami. W środku jaskinia nie jest ciekawa.
  • Stars Valley – wspaniałe formacje skalne. Szlak prowadzi zarówno u podnóży cudownie wyrzeźbionych skał jak i szczytami. Widoki zapierają dech w piersiach i budzą podziw dla natury, która przez tysiąclecia nadała skałom tak artystyczne kształty. Chodząc i podziwiając naturalne dzieła sztuki można spędzić pół dnia, ale niestety kierowca po gdzinie kiwa w naszym kierunku. Czas wracać do busa.
  • Zatoka Perska – na plaży oglądamy imponujący odpływ. Woda cofa się o ponad kilometr. Dla kogoś kto nie widział tego morskiego zjawiska ciekawe doświadczenie.
  • Lasy namorzynowe (Mangrove forest) – piękne cudo przyrody. Teoretycznie możemy o namorzynach przeczytać tu https://pl.wikipedia.org/wiki/Namorzyny. Ale nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z przyrodą:). Duża atrakcją jest Poskoczek mułowy (Periophthalmus barbarus). Rybka, która pływa w wodzie i czołga się po błocie.

Shiraz

Autobus z Bandar Abbas do Shiraz kosztuje 350 000 IRR i na podróż poświęcamy całą noc. Tym razem jedziemy bardzo wygodnym autobusem, zwanym przez lokalnych VIP. Warto dopłacić i jechać w komfortowych warunkach, szczególnie na długich trasach.
W Shiraz mieszkamy w hotelu Anvari. Pokój 2 osobowy z łazienką kosztuje 900 000 IRR. Śniadania dodatkowo płatne: 70 000 IRR.
W Shiraz koniecznie trzeba zobaczyć Masjed-e Nasir al Molk (Pink Mosque). Od wschodniej strony meczetu są kolorowe witraże, przez które wpadające słońce tworzy na dywanach fantazyjne kolorowe kształty. Zapraszam do galerii 'Shiraz', gdzie możecie zobaczyć kilka zdjęć z meczetu. Do meczety należy przyjść przed godziną 8.00, żeby doświadczyć najbardziej spektakularnego widowiska. Wstęp do meczetu kosztuje 200 000 IRR i niestety w godzinach porannych będą z nami tłumy turystów. Wystarczy poczekać do godziny 9.30, kiedy tłumy opuszczą meczet i można cieszyć się atmosferą jednego z najbardziej kameralnych meczetów w mieście.
Kolejnym miejscem na liście 'a must' jest Shrine of Shah Cheraght, czyli mauzoleum dwóch braci słynnego imama Ali ibn Musa al-Reza. Kompleks jest ogromny i bardzo ładny. Niesamowite wrażenie robią ściany zrobione z kawałków luster i gra świateł z przepięknych i masywnych żyrandoli. Wstęp do mauzoleum kosztuje 200 000 IRR i niestety jest bardzo prawdopodobne, że w czasie zwiedzana zostanie nam przydzielony przewodnik-opiekun. Z jednej strony opowie nam o historii mauzoleum, islamie, ale z drugiej strony będzie ograniczał możliwości swobodnego poruszania po kompleksie.
Tomb of Hafez – grobowiec jednego z najwspanialszych perskich mistrzów pióra ściąga miłośników poezji. Oddając hołd zmarłemu czytają, a nawet recytują jego wiersze. Wstęp kosztuje 200 000 IRR i mimo że sam grobowiec nie jest spektakularny, ale warto poczuć z jakim szacunkiem współcześni Irańczycy obdarzają mistrza klasycznej poezji i jego dzieła.
Cytadela majestatycznie prezentuje się od zewnątrz. Jedna z baszt jest krzywa, co dodaje uroku budowli. Za wejście do środka należy zapłacić 150 000 IRR i nie ma co tracić czasu i kasy.
Warto wybrać się do ogrodu Bagh-e Eram, wpisanego na listę dziedzictwa UNESCO (200 000 IRR). Ewentualnie można jeszcze zobaczyć Narenjestan House & Garden (150 000 IRR). Kameralnym i idealny na odpoczynek po ciężkim dniu jest ogród przy ulicy Anvari ( po prawej stronie, gdy stoimy tyłem do rzeki). Wejdziemy tam za darmo, gdy powiemy w kasie, że idziemy do kawiarni lub restauracji.
Quarn Gate – nic szczególnego. Wystarczy rzut oka w drodze do Persepolis.
Tradycyjnie spędzamy kilka godzin na bazarze. Podziwiamy wspaniałe dywany i wyroby rzemieślnicze. Jak zawsze warto pochodzić po bazarze, a przy okazji zajrzeć do Masjed-e Vakil.
W Shiraz warto spróbować smacznych lodów z makaronem i słodkim syropem.

Persepolis i Necropolis (Naqsh-e Rustam)

Persepolis to numer 1 na liście miejsc do obejrzenia w Iranie. Starożytne miasto zwiedzamy z przewodnikiem i każdemu polecam taką formę. Przewodnik opowie o historii i opisze jak wyglądało Persepolis w okresie świetności. Bez dogłębnej znajomości starożytnego miasta samodzielnie zobaczymy tylko ruiny. Komentarz przewodnika jest niezbędny do zrozumienia jak wspaniałym miastem było antyczne Persepolis. Pod koniec zwiedzanie dysponujemy czasem wolnym na zrobienie zdjęć i ponowne obejrzenie najciekawszych miejsc. Można również udać się do miejscowego muzeum.
Zwiedzając Necropolis, dzięki komentarzowi przewodnika poznamy dzieje pochowanych królów, w tym Dariusza I Wielkiego.
Wycieczka trwa pół dnia i kosztuje 30 USD. W cenie jest transport, anglojęzyczny przewodnik i woda.

Hamadan

Hamadan był dla nas punktem wypadowym do jaskini Alisadr i Bisotun. Ale najpierw dość karkołomna podróż z Shiraz do Hamadan. Z Shiraz do Teheranu lecimy samolotem. Bilet kosztuje 1 900 000 IRR i jest to standardowa cena, a nie żadna promocja. Lot trwał 1.15 h i ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu wydano całkiem spory posiłek. W Europie można dostać co najwyżej szklankę wody i batonik. Podobno do lotów lokalnych w Iranie dopłaca państwo. Samolot, którym lecimy był w dobrym stanie i podróż przebiegła bez żadnych przygód. W Teheranie lądujemy na lotnisku krajowym i metrem jedziemy na Terminal-e Jonoub, skąd autobus (230 000 IRR) zawozi nas do Hamadan. Podróż bezpośrednim autobusem z Shiraz do Hamadan trwa ok 18 godzin. Połączenie lotniczo-autobusowe zajęło ok. 9 godzin. Taksówka z dworca do miasta nie powinna kosztować więcej niż 40 000 IRR. Najpierw jedziemy do hotelu Arian i czeka nas tu niemiła niespodzianka. Zgodnie z informacją w przewodniku wydawnictwa Bradt pokój 2-osobowy powinien kosztować 20 USD. Na miejscu okazało się, że trzeba zapłacić 50 Euro. Taksówką jedziemy do hotelu Ordibehesht, gdzie 2-osobowy pokój bez śniadania i bez łazienki kosztuje 800 000 IRR.
Warto pospacerować po mieście. Wprawdzie atrakcje, które oferuje miasto nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Na uwagę zasługują zabawne murale z cieniami. Możecie je obejrzeć galerii zdjęć. Warto zajrzeć do parków na herbatę i zobaczyć jak spędzają czas ludzie wolni od uzależnienia od telefonów komórkowych, tabletów itp. Irańczycy grają w szachy i inne gry planszowe, gawędzą. U nikogo nie widziałem w ręku telefonu komórkowego. W parku i wieczorem na bazarze wzbudzamy duże zainteresowanie. Irańczycy zaczepiają nas i gawędzą. W jednym sklepie pani zaprasza nas na herbatę. Gawędzimy ponad pół godziny. Jest bardzo sympatycznie. W Hamadan spróbujcie lody serwowane w soku marchwiowym. Kulka lub dwie są wrzucane do świeżo wyciśniętego soku marchwiowego. Pychotka.
Starsi mieszkańcy wspominali, że w czasie II wojny światowej i po niej w Hamadanie było dużo polskich uchodźców. Przybyli to z armią Andersa i wielu z nich mieszkało w tym mieście przez kilka lat zanim ruszyli w dalszą tułaczkę.
Z Hamadanu jedziemy do Teheranu autobusem. Bilet kosztuje 250 000 IRR.

Alisadr

Z Hamadan jedziemy taksówka na wycieczkę do jaskini Alisadr. Wynajęcie auta na pół dnia kosztuje 700 000 IRR. Można się udać na dworzec z lokalnymi busikami i próbować pojechać busem. Ale odjeżdża dopiero, gdy zbierze się komplet pasażerów. Niestety może to trwać godzinami. Lepiej pojechać taxi khatteh (share taxi) lub po prostu wynająć w 2-4 osoby taksówkę.
Taksówka podwozi nas pod wejście do jaskini, gdzie kierowca czeka, aż skończymy zwiedzanie. Bilet wstępu kosztuje 700 000 IRR lub 25 USD. Bardziej opłaca się płacić w lokalnej walucie.
Alisadr jest największą wodną jaskinią na świecie. I jest wspaniała. Warto wydać nawet 50 USD żeby ją zobaczyć. Zwiedzanie podzielone jest na 3 etapy. Najpierw płyniemy łódkami, które ciągnie rower wodny. W rowerze siedzi przewodnik i jeden z pasażerów. Pozostali zwiedzający zajmują miejsca w kilku łódkach po 3-4 osoby w jednej. Konwój porusza się bardzo powoli i można bez pośpiechu delektować się magicznymi widokami. Drugi etap to 2 km spacer po specjalnym pomoście. Nikt nas nie pilnuje, nikt nas nie pogania. Przejście tego odcinka może zająć nam nawet dwie godziny, bo tak jaskinia zachwyca. Ostatni etap to znów łódeczki. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z Alisadr, które oddają tylko namiastkę, tego co ogląda się na żywo.
Przewodnik wydawnictwa Bradt o wspaniałej jaskini wspomina w jednym zdaniu. Warto układać plan wyprawy na podstawie relacji zamieszczanych przez podróżników w necie.

Bisotun

W Bisotun znajdują się wpisane na listę UNESCO płaskorzeźby powstałe 500 lat p.n.e. i upamiętniają jedno ze zwycięstw Dariusza Wielkiego. Obok działa jest tablica na której w kilku językach opisano chwalebną victorię.
Z hotelu jedziemy taksówką (30 000 IRR) na lokalny dworzec. Ponad godzinę czekamy, aż zbierze się komplet pasażerów i jedziemy w doborowym towarzystwie do Bisotun. Podróż szybko mija na pogawędkach z Irańczykami.
Kompleks zabytkowy jest duży i wstęp tradycyjnie kosztuje 200 000 IRR. Poza wspomnianymi na wstępie płaskorzeźbami warto zobaczyć rzeźbę nagiego Herkulesa. Rzeźba niestety została dwa razy uszkodzona. Ukradziono głowę, którą później odzyskano i ponownie przytwierdzono do korpusu. Wandale zniszczyli genitalia herosowi.
Możemy się wspiąć do jaskini (hunter's cave), w której mieszkali ludzie 40 000 lat temu.
W kompleksie obejrzymy również reliefy i inskrypcje Mithradates II i Gotarzes'a II powstałe w 100 roku p.n.e., miejsce starożytnego kultu i Balash relief.
Tutaj znajdziecie zdjęcia tablic opisujących antyczne atrakcje Bisotunu:
Kompleks warto zobaczyć. Można pojechać do Kermanshah, od którego Bisotun jest oddalony ok 20 km. Przy okazji zwiedzicie Kermanshah.
Z Bisotunu do Hamadanu można wrócić autobusem. Należy ustawić się na przystanku tuż za stacją autobusową i machać gdy międzymiastowy autobus będzie się zbliżał. Zatrzymują się jedynie na żądanie. Bilet autobusowy kosztuje 150 000 IRR.

Praktyczne informacje

  • Kantory. Najlepszy kurs wymiany jest międzynarodowym lotnisku. Warto wymienić większą kwotę. Kantor znajduje się na I piętrze, w hali odlotów.
  • Pieniądze. Walutą Iranu jest rial i toman. Nie oznacza to, że w Iranie mamy dwie waluty. Jest jedna oficjalna i nazywa się rial. Natomiast ceny podawane są w tomanach. 1 toman to 10 riali. Sprawę jeszcze bardziej komplikują ilości zer na irańskich banknotach. 100 USD to ok. 3 000 000 IRR, a to z kolei 300 000 tomanów. Irańczycy, żeby ułatwić sobie życie często mówią w skrócie, że coś kosztuje 100, oczywiście mając na myśli tomany. Gdy usłyszymy cenę 100 tzn. że mamy wyjąć banknot o nominale 1 000 000 IRR. Innym razem możemy usłyszeć 100 000 i to też oznaczą, że mamy zapłacić 1 000 000 IRR. Potrzeba dużo czasu, że dojść do wprawy z walutowymi niuansami. Kurs irańskiej waluty dość dynamicznie spada. Na wiosnę 2016 r. 1 PLN kosztował ok. 9 000 IRR, 1 euro: 34 000 IRR i 1 usd: ok 30 000 IRR Na stronie podaję ceny w rialach.
  • Noclegi. Za noclegi możemy płacić w lokalnej walucie jak i w EURO czy USD. Ceny noclegów najczyściej podawane są w USD/EURO. Jednak bardziej opłaca się płacić rialami. Na ogół w cenę jest wliczone śniadanie. Warto poszukać noclegu ze śniadaniem, gdyż w Iranie trudno znaleźć knajpkę serwującą pierwszy posiłek dnia. Podane poniżej ceny obowiązywały na wiosnę 2016 r.
    • Teheran. Hostel Mosshad – 2 osobowy pokój z łazienką w korytarzu kosztuje 16 USD. Standard niski.
    • Kashan. Ehsan Historic Guesthouse – 2 osobowy pokój bez łazienki, ale ze śniadaniem kosztuje 30 USD. Łóżko w czteroosobowej dormie kosztuje 14 USD. Hostel położony jest w okolicy zabytkowych domów bogatych mieszczan. W środku jest piękne patio, w którym możemy odpocząć po ciężkim dniu, popijając kawę i herbatę. Warunki bardzo dobre.
    • Isfahan - Abir Kamir Hostel. Za 2 osobowy pokój bez łazienki, ale ze śniadaniem płacimy 20 USD. Warunki ok. W Hostelu pracuje przewodnik Alireza Rashidi, wielki przyjaciel i sympatyk Polaków. Facet mówi biegle po niemiecku i polsku. Bardzo chętnie udzieli cennych wskazówek, pomoże zorganizować nocleg w kolejnych destynacjach czy zorganizuje bilet na autobus. Email do Alireza Rashidi DR.Rashidi1962(at)yahoo.com
    • Yazd – Jungle Hotel. Za 2 osobowy pokój z łazienką i śniadaniem płacimy 30 USD. Warunki bardzo dobre.
    • Qeshm - Asmari Hotel. Pokój 2-osobowy z łazienką, bez śniadania kosztuje 20 USD (700 000 IRR). Warunki bardzo dobre.
    • Shiraz - hotel Anvari. Pokój 2 osobowy z łazienką kosztuje 900 000 IRR. Śniadania dodatkowo płatne: 70 000 IRR – standard bardzo dobry.
    • Hamadan - hotel Ordibehesht 2-osobowy pokój bez śniadania i bez łazienki kosztuje 800 000 IRR. Warunki średnie.
  • Posiłki. Kuchnia irańska z pewnością nie jest największą zaletą tego kraju. Tłustemu jedzeniu często towarzyszą marynowane w occie warzywa. Oczywiście dla wielbicieli kebabów Iran będzie rajem. Na ulicach jest mnóstwo bar serwujących tradycyjna irańską potrawę. Najczęściej lokale gastronomiczne są otwierane wieczorem czy późnym popołudniem. W ciągu dnia możemy mieć duże problemy ze znalezieniem knajpy w której można zjeść lunch. Czy Irańczycy nie jedzą w ciągu dnia? Jedzą, ale zazwyczaj w miejscach pracy i domach. Kupują posiłki na wynos (take away). Niestety w miejscach, gdzie dania na wynos są przygotowywane, nie ma na ogół nie ma możliwości konsumpcji w lokalu. Poza tym 'take away' bez znajomości farsi, nie jest łatwo namierzyć z zewnątrz. Zazwyczaj takie miejsce wygląda jak biuro, a kuchnia jest zupełnie niewidoczna z zewnątrz. Oto przykładowe ceny jedzenia w Iranie z wiosny 2016 r.:
    • szaszłyki z kurczaka, baraniny, pomidory z Ayran : 180 000-200 000 IRR
    • irańska pizza, trochę inna od tradycyjnej. Rożni się wielkością – bardzo mała i jest chrupka. Kosztuje od 30 000 – 50 000 IRR
    • napoje. W Iranie nie napijecie się legalnie alkoholu pod żadną postacią. Lokalne bezalkoholowe piwo jest obrzydliwe. Warto spróbować mlecznych o smaku mięty lub słonych napojów takich jak Ayran lub Doogh (10 000 – 20 000 IRR). Świetnie gaszą pragnienie i pasują do kebabów lub innych mięsnych potraw. Oczywiście w Iranie pijemy herbatę. Najlepiej w herbaciarniach, gdzie podają trunek wysokiej jakości i jest tani (10 000 – 20 000 IRR). W innych miejscach herbata jest niedostępna lub dostaniemy teabag, na ogół dużo drożej niż herbaciarni. Jednak najlepsze są świeżo wyciskane soczki, których nie brakuje w Iranie. Cena nie jest specjalnie atrakcyjna (40 000 IRR – 60 000 IRR), ale wieczorami często zdarzają się promocje, nawet do 50%.
  • Transport. Po Iranie najlepiej przemieszczać się autobusami lub taksówkami. Na dłuższych dystansach można korzystać z taniej komunikacji lotniczej. 
    Autobusy są bardzo wygodne i tanie. Warto zapłacić trochę więcej i podróżować w klasie VIP, gdzie w rzędzie są tylko trzy bardzo wygodne miejsca siedzące i mnóstwo miejsca na nogi. O transporcie w Iranie wyczerpująco napisał Osmol: http://www.osmol.pl/2013/06/komunikacja-czyli-podrozowanie-po-iranie-krotki-poradnik/
  • Farsi - tak się nazywa język w którym mówią i piszą Irańczycy. Warto opanować kilka zwrotów i ten sposób pokazać mieszkańcom, że staramy się …. Proponuje zaczęć od słowa مرسی czyli dziękuję które wypowiadamy dokładnie tak samo jak Francuzi, czyli mersi. W irańskich sklepach na ogół wystawione są etykiety z cenami w farsi. Na pierwszy rzut okna przypominają trudne do zidentyfikowania szlaczki. Ale to tylko pozory. Gwarantuje, że w ciągu kilkudziesięciu minut opanujecie pisownie cyfr. Z wymową trochę trudniej niż pisownią, ale również do opanowania. Irańskie cyfry: http://i.stack.imgur.com/5mlK8.png
  • Meczety. Zwiedzając Iran warto zaglądać do muzułmańskich świątyń. Na ogół meczety są otwarte przez cały dzień. Należy pamiętać, żeby nie wchodzić do środka w czasie modlitw. Muzułmanie modlą się 5 razy dziennie. Do meczetu są dwa wejścia, oddzielnie dla kobiet i mężczyzn. Tego porządku należy przestrzegać. Zanim przekroczymy próg meczetu należy zdjąć obuwie, które zostawiamy na zewnątrz. Na ogół bez problemów turysta może wejść do środka obejrzeć budynek i zrobić zdjęcia. Czasem jednak się zdarza, że innowiercy są traktowani jak intruzi. Lepiej uniknąć sporów i spokojnie opuścić świątynie. Zwiedzając meczety należy pamiętać, że na ogół są bardziej interesujące z zewnątrz, od strony dziedzińca niż w środku. Toteż nie pędźmy z pochyloną głową do środka, ale powoli delektujmy się wspaniała architekturą budynku z zewnątrz.
  • Bilety wstępu. Rząd w Iranie bez przerwy podwyższa ceny biletów wstępu do atrakcji turystycznych. Na wiosnę 2016 r. kształtowały się one na poziomie 15-20 zł (150 000-200 000 IRA). Bez względu na atrakcyjność miejsca trzeba płacić. Zwiedzając kilka miejsc dziennie trzeba przeznaczyć pokaźną sumę na wstępy. A warto zaznaczyć, że na ogół zabytki są warte ceny biletów, ale czasem płacimy za oglądanie dziury w ziemi. Stąd przy opisie miejsc które widziałem zamieszczam subiektywną ocenę, czy warto płacić za bilet wstępu. Oczywiście ostateczną decyzję zostawiam czytelnikowi po zapoznaniu się z dokładnym opisem atrakcji turystycznej w przewodniku, internecie czy zasięgnięciu opinii u innych podróżników.
    Odnoszę wrażenie, że władze w Iranie chcą zrekompensować spadek cen ropy wpływami z turystykami i nie mają żadnych żadnych zahamowań.
  • Jak zaoszczędzić na biletach wstępu. Ceny wejściówek do atrakcji w Iranie są wysokie i często nieproporcjonalne do tego co miejsce, które chcemy zobaczyć ma do zaoferowania. Dodatkowo irytująca jest dysproporcja między cenami dla Irańczyków i cudzoziemców. Wynosi ona 20 razy. Jednym ze sposobów zaoszczędzania jest przyłączenie się do Irańczyków, oczywiście pod warunkiem, gdy nasz wygląd nie jest typowo aryjski. Należy poprosić Irańczyków, żeby kupili bilet również dla nas i w milczeniu podążać za nimi, aż przejdziemy kontrolę biletów. Sposób dla odważnych i skłonnych do ryzyka osób.
  • Maps.me. Nawigacja offline zamiast mapy. Mapy w przewodnikach są w zasadzie do niczego. W Iranie raczej nie warto tracić czasu w każdym mieście na poszukiwanie mapy. Dobrze sprawdziła się nawigacja maps.me. W przeciwieństwie do google maps jest w pełni funkcjonalna offline. Maps.me działa w oparciu o mapy Open street map, na których przed wyjazdem można zaznaczyć hotele czy miejsca, które chcemy zwiedzać. Aplikacja strasznie muli przy uruchamianiu. Trzeba cierpliwie poczekać zanim wystartuje i złapie sygnał GPS. Ale generalnie jest super. Więcej na stronie developera http://maps.me/en/home. A tutaj znajdziecie miejsca które ja zwiedzałem i gdzie się zatrzymałem: PLIK. Plik należy rozpakować i wybrane miejsca lub całość wgrać na smartphona, katalog mapswithme z aplikacją maps.me i sciągniętą mapą Iranu.
  • Bardzo cennych i dużo bardziej wartościowych niż w przewodnikach informacji o Iranie znajdziecie na stronach internetowych. Szczególnie polecam:
  • Warto również przeczytać książki o Iranie. Nie ma za dużo wartościowych i godnych polecenia pozycji w języku polskim. W większości są to propagandowe materiały napisany przez dziennikarzy czy pisarze zachodniego nurtu mainstream lub łzawe romantyczne historie. Takie pozycje traktują Iran, zgodnie z retoryką G.W. Busha, jako zło wcielone. Moim zdaniem wartą polecenia i obiektywną pozycją jest Ajatollah śmie wątpić autorstwa Hooman Majd : http://lubimyczytac.pl/ksiazka/89678/ajatollah-smie-watpic.
    Można również przeczytać Szachinszach Ryszarda Kapuścińskiego http://lubimyczytac.pl/ksiazka/79161/szachinszach i uzupełnić wiedzę z okresu irańskiej rewolucji z 1979 r.